Connect with us

Grzyby

Amanita muscaria – liczne informacje praktyczne (zbiór, suszenie, przygotowanie, dawkowanie)

Najmocniejsza Amanita muscaria występuje w klimacie cztero-sezonowym, którego doskonałym reprezentantem jest Polska.

Opublikowano

on

Próba odtworzenia szamańskiej procedury preparacji muchomora jest umieszczona tu bardziej w ramach ciekawostki. Informacje zebrane poniżej są niekompletne i mogą być błędne.

1. Zbiór

Najmocniejsza Amanita muscaria występuje w klimacie cztero-sezonowym, którego doskonałym reprezentantem jest Polska, kraj zwany niekiedy również ‘Cebulandem’ z racji popularności tamasowego podziemnego warzywa, powodującego ogólną zamułę umysłową i równie smutnej pogody, która wymusza tachanie ze sobą wielu warstw ubioru – tak zwane ubieranie się ‘na cebulkę’. Sezon amanitowy trwa tu od lata do późnej jesieni, jednak najobfitszy wysyp odbywa się zazwyczaj we wrześniu, kiedy można doświadczyć wielu deszczowych dni i równie wielu jeszcze ciepłych nocy. Te dwa czynniki wspierają we wzroście czerwone guziki. 

Owocniki mają 3 części – bulwiastą nóżkę, fartuszek i kapelusz w kształcie kulki, kopułki, parasola, Okrągłego Stołu, kielicha Graala lub Feniksa. Rycerze Króla Artura zbierali okazy nienadgryzione przez robaki, ślimaki i inne zwierzęta, tak zwana ‘czysta pięta’. Jeden czy dwa robale nie robią różnicy wcale, natomiast kapelusze całkiem przejedzone, lepiej niech będą w lesie zostawione. Umiar i delikatność zalecane. Ta istota jest ważną częścią ekosystemu. Dla milionów istnień stanowi pożywienie i milionom daje schronienie. Może cię to nie rusza, ale cały las się dzięki niej porusza. 

Nóżkę owocnika odcina się, podważa nożem, wykręca, lub wyrywa. Leśnicy mówią, że sposób nie ma znaczenia i niczego nie zmienia. Pierścień czerwonego muchomora to istna zmora grzybowego amatora. Palce szybko obkleja, dlatego rękawice ogrodowe ubieram, gdy do lasu się wybieram. Ewentualne czyszczenie z ziemi, liści, części roślin i owadów odbywa się jak najszybciej, najlepiej pędzelkiem. Niektórzy polecają przed suszeniem usunąć też blaszki z pod spodu kapelusza i oddać zarodniki do natury. Tak przygotowane grzyby nie muszą leżakować aż przez 3 miesiące. Najwięcej substancji czynnej znajduje się w żółtawej warstwie tuż pod  czerwoną skórką. Nóżki nie posiadają zbyt dużo enteogenu (tylko ok. 30% tego co kapelusze), jednak po ususzeniu można mikrodawkować na podniebieniu. Pomagają w uziemieniu. Eko chipsy surowe, bardzo słodkie i zdrowe. 

2. Suszenie

Wg. receptury D. E. Teetera, “Bazyliszka” suszy się w suszarce do grzybów w zacienionym miejscu, w temperaturze pokojowej do 40-50 stopni C “na wiór” przez 1-2 dni. Po prawidłowym suszeniu mają łamać się i kruszyć. Warto wspomnieć, że większość innych źródeł  poleca podgrzewać do 70 stopni C. Teeter jednak odradza jakiekolwiek gotowanie i podgrzewanie w piekarnikach, gdyż “powoduje to utratę potencjału zawartego w grzybie”. Po dobrym ususzeniu kapelusze nabierają często złotawego lub miedzianego połysku. Przegrzane stają się brązowo-czarne i niesmaczne. Tak można popsuć grzyby zacne.

Jest w tym punkcie pewien dylemat, bo ‘naukowi’ autorzy polecają np. suszenie w 80 C przez 5 godzin, które to ma powodować większą redukcję stężenia kwasu ibotenowego w stosunku do muscymolu (potwierdzone w kilku badaniach). Spotkałem się też z opiniami, że najlepiej suszyć po prostu przewiewem powietrza, bez temperatury… Metod jak widać jest wiele. 

Próbowałem zarówno tych suszonych w 70 C, jak i 38-45 C. Jedne i drugie były wspaniałe. Delikatnie skłaniam się bardziej ku tym przygotowanym w niższej temperaturze. Być może mają na to wpływ moje ‘witariańskie preferencje’. Surowe ‘naświetlają’ jakby więcej. 

Świeże “muchoraje” nie nadają się do spożycia w dużej ilości za sprawą toksyn takich jak kwas ibotenowy oraz czasami występująca hydrazyna. Muskaryna również jest toksyną w większych dawkach, jednak w grzybie są jedynie śladowe ilości tej substancji. Jej wchłanianie przez ścianę jelita jest wolne i prawie nie przedostaje się ona przez barierę krew-mózg (możliwe jest to przy jednoczesnym podaniu lecytyny). Inne alkaloidy “żabiego stołka” to kwas stizolobinowy, kwas stizolobikowy, kwas metylotetrahydrokarbolinowy, cholina (nie ma działania psychoaktywnego), acetylocholina (w małym stężeniu), muskarydyna. Uważa się, że te alkaloidy nie mają znaczącego działania. Warto jednak pamiętać, że zawartość owych substancji może ulegać sporym wahaniom. Są one zależne między innymi od rejonu, drzew, pogody i pory. Letnie osobniki są zazwyczaj mniej toksyczne od jesiennych.

Trzeba w tym miejscu podkreślić, że słowo “toksyna” to bardzo szerokie pojęcie. Prawdziwi bezwzględni “zabójcy w kapeluszach” to zielonkawe Muchomory sromotnikowe (Amanita palloides) zawierające naprawdę ciężkie amatotoksyny nieodwracalnie niszczące wątrobę. Jeden zielonawy łagodny w smaku grzybek (najczęściej fatalnie mylony z gąską, gołąbkiem, pieczarką lub czubajką) może pożegnać kilka osób. To często ostatnia ziemska kolacja na mazurskich wakacjach.

Świeże grzyby Amanita muscaria dobrym pomysłem nie są. Mogą powodować nudności, wymioty i jelitowe kłopoty. Z tego co czytałem nie odnotowano jednak żadnych przypadków uszkodzeń organów wewnętrznych po spożyciu muscarii. Nie spotkałem się również w literaturze toksykologicznej z przypadkiem śmiertelnego zatrucia tym grzybem. Dla porównania roczna liczba zgonów spowodowanych piciem alkoholu = 3 300 000. O lekach na receptę nie wspomnę. 

Podczas suszenia “muchara” w cieniu kwas ibotenowy zmieniać się ma w psychoaktywny muscymol (inaczej panterynę). Suszenie na słońcu powoduje, że kwas ibotenowy transformuje w muskazon, który nie jest aż tak zły jak kwas ibotenowy, jednak do magii muscymolu mu daleko. Prawdopodobnie najlepiej więc suszyć w cieniu (aczkolwiek niektóre wyniki eksperymentów biochemicznych są sprzeczne w tej kwestii…). Japońscy badacze suszyli amanity przez 3 dni na słońcu i poziom muscymolu zwiększył się o 969%. Suszenie w suszarce zwiększyło poziom muscymolu o 314%. Suszenie przez 11 dni na słońcu zwiększyło poziom muscymolu o 266%. Stężenie kwasu ibotenowego spadało o 91% podczas suszenia na słońcu przez 11 dni i o 85% podczas suszenia w suszarce, oraz o 51 % przez 3 dni suszenia na słońcu. Każdy grzyb jest inny i sporo zmiennych wpływa na ilość  i proporcje substancji czynnych. 

Jak widać ten “trickster” wymyka się próbom jednoznacznego poznania i być może trzeba się pogodzić z tym, iż zawsze pozostanie jakaś tajemnica tutaj… Naukowe badania nad muscymolem wykazują jednak bezsprzecznie, że substancja ta odwraca procesy starzenia się mózgu, może leczyć epilepsję i chorobę parkinsona. 

Być może dlatego alchemicy nazywali muchomora jednocześnie “jadowitym bazyliszkiem” jak i “panaceum – kamieniem filozoficznym”. Zawierać ma też podobno dużo więcej witaminy D niż inne grzyby, i, jeśli to prawda, to byłby świetnym suplementem do dozowania podczas zimowania. Aczkolwiek w Wedach nie ma w ogóle koncepcji witamin, więc może nie ma co się nimi mamić… 

‘Muchar’ pomagać ma przy autyzmie, bezsenności, depresji, nerwicach, tikach, skurczach, paraliżu, demencji, migrenach, PTSD, jaskrze, POChP i innych chorobach płuc, astmie oraz boreliozie. Przywraca radość w życiu i powoduje wiele zachwytów. Pierwszą rzeczą, jakiej można często doświadczyć, jest anihilacja nerwowego niepokoju i wypełnienie cielesnej powłoki mocą, przy jednoczesnym zachowaniu stanu zrelaksowania. ‘Bycie bardziej’ to adekwatny termin odnośnie tego stanu. Bycie bardziej tu i teraz, bycie bardziej w ciele, w którym dzieje się tak wiele. Kontakt z własnym (często marginalizowanym na co dzień) ciałem, nie z plejadianami, arkturianami, czy innymi kinowymi wynalazkami. Zamiast tego zadziewa się ‘defragmentacja umysłu’ i napływ nowatorskich pomysłów. Śmierć i zmartwychwstanie z wieka… ‘do nowego człowieka’. Łatwiej będzie wam to zrozumieć, gdy na drugi dzień po ‘podróży’ wstaniecie, mając niezwykłą klarowność i świeżość myślenia, niczym dzieci patrzące na świat i zachwycające się zwyczajnością, doświetleni miłością.

3. Kurowanie i przechowywanie

Po ususzeniu krasnalskie czapki wyjmuje się z suszarki na 2-3 minuty i odparowuje a potem słoikuje.

W następnej kolejności “kuruje” się tych gości umieszczając w ciemności, w słoiku na 2-3 miesiące.Dlaczego? Hydrazyna (w bardzo małym stężeniu) może (aczkolwiek nie musi) występować w czerwonych grzybkach. Po trzech miesiącach leżakowania substancja ta rozkłada się całkowicie. W recepturze Teetera właściwe suszenie i kurowanie jest również esencjonalne dla uzyskania dobrego smaku i potencji. Moc grzyba potrafi się wtedy zwiększyć. Dobrze wysuszone potrafią zachować magię przez wiele miesięcy i lat. 

Bardzo ważna jest szczelność naczynia. Pamiętam jak zafascynowany recyklingiem zabrałem z piwnicy stare słoiki i po kilku tygodniach odkryłem, że grzyby jakimś cudem wciągnęły wilgoć i stały się giętkie. Totalnie nie sprawdzają się kiedyś modne zakrętki z tak zwanym ‘klikiem’ – wybrzuszonym guzikiem, który ma zastosowanie tylko gdy chodzi o pasteryzowanie.

Sporne info o leżakowaniu wydaje się w pewnym sensie korespondować ze starymi pocztówkami, które sugerują, że odlot na świętym grzybie odbywał się w Nowy Rok. Wygląda na to, że “parasolki” zebrane w sierpniu i wrześniu były konsumowane dopiero po około trzech miesiącach.

4. Dawkowanie

Przyjmuje się, że mała dawka to 1 – 5 g. Średnia dawka 5 – 10 gram. Powyżej 10 gram zacząć mogą się poważniejsze wglądy, ale nie jest to regułą. Dawka silna to 15 – 30 gram. Efekty zaczynają się po 30 – 120 minutach od spożycia i mogą trwać 5 – 12 godzin. Czapka zmielona na proszek będzie działała szybciej, intensywniej i krócej niż połknięta w całości. Małe dawki pobudzają fizycznie, zwiększają odporność na ból i warunki pogodowe, poprawiają wydolność, wytrzymałość, kondycję oraz budzą odwagę. Były używane jako wspomagacze podczas ciężkich prac lub długich wędrówek przez plemiona syberyjskie. Większe dawki mają działanie bardziej mistyczne. 

Amanita współgra najlepiej z surowymi sokami, bardzo dobrze z miodem i surowym (niepasteryzowanym) mlekiem, znakomicie z cbd, cbg, thc, grzybami psylocybowymi, mdma, lub kakao (które również delikatnie otwiera serce). 

Odnośnie kakao, starożytne plemiona nie jadły surowego. Tłuszcze roślinne jakie zawiera, mają bardzo skomplikowane wiązania chemiczne i wymagają od ciała potężnej akcji przerobowej. Być może dużo się zmieniło i wątroby współczesnych ludzi, którzy pracują świadomie z emocjami, są wydajniejsze i surowe kakao im mocno nie zaszkodzi. Nie wiem. Może wątroba potrafi się przystosować? Niewątpliwie ta obecna moda na parówki sojowe i surową czekoladę, to coś zupełnie nowego w historii gatunku ludzkiego. Japończycy zawsze fermentowali soję a rdzenne mezoamerykańskie społeczności jadły tylko owoc Theobroma cacao.

Nasiona były używane, jednak Majowie nie spożywali ich codziennie. Przygotowywali bardzo małe ilości, sporadycznie, wyłącznie podczas ceremonii z grzybami lub świętymi roślinami. W starożytnych tubylczych kulturach nie jedzono też korzenia maki, ani innych nasion, orzechów, zbóż i strączków na surowo. Zawsze wpierw było namaczanie, kiełkowanie, fermentowanie, podprażanie, gotowanie aby zdezaktywować różne toksyczne roślinne substancje anty-odżywcze.

Więcej przeczytać możesz w znakomitej pracy dentysty i podróżnika Westona A. Price’a zatytułowanej Nutrition and Physical Degeneration (1939). Pozycja powstała jeszcze zanim zapanowała wszędzie nieludzka hodowla przemysłowa zwierząt, parówkowo-sojowa bio-eko vege propaganda, farmaceutyczna dyktatura i korpo-stomatologiczna bzdura. Weston był uczciwym dentystą i opisał szczerze wszystko.

Dlaczego Masajowie zawdzięczali zdrowie krowie a polinezyjscy wyspiarze bez bólu przemierzali swoje plaże. Niestety ta lektura do dziś dnia nie jest dostępna w języku polskim. Inna dobra książka na temat to Naturalne metody na zdrowe zęby autorstwa Ramiel’a Nagel’a. Kontynuuje badania poprzednika i w niewygodny temat wnika. 

Przy okazji – zamiast jedzenia amanit i innych grzybów, dużo lepsze efekty są po ekstrakcie na surowym soku owocowym.

5. Mikrodawkowanie i homeopatia

Bezpiecznym pomysłem na zapoznanie jest mikrodawkowanie suszu (np. 0,3 – 1 g) jako dodatek do surowego mleka lub soku, herbatka, przyprawa do zupy, składnik kulki mocy itp). Wielu twierdzi, że jeśli chodzi o amanity to właśnie mikrodawkowanie ma najlepsze działanie. Można włożyć mały kawałek kapelusza pod język i popijać sobie sok. Muscymol będzie się powoli uwalniał. Mikrodawki stosowane w rozsądnych odstępach czasowych subtelnie relaksują, wyostrzają zmysły, energetyzują, przywracają kontakt z ciałem, uwalniają stłumione i zamrożone w nim emocje. Często gdy zostaną one wyzwolone za pomocą płaczu, śmiechu, zwrócona zostaje człowiekowi jego pierwotna gracja i lekkość ruchów. Amanita muscaria stosowana z umiarem potrafi ulżyć w cierpieniu i pomóc zregenerować człowieka na wielu poziomach. 

Spotkałem się też wielokrotnie z opiniami użytkowników, że ‘heroiczne’ dawki medycyn różnego rodzaju przynosiły często wiele informacji, ale z integracją i praktycznym wdrożeniem ich w życie bywało już bardzo różnie. 

Mocne transformacyjne przeżycia bywają niebezpieczne, szczególnie dla osób, które mają tendencję do identyfikacji z archetypowymi procesami. Możliwa jest nawet tzw. ‘inflacja ego’ mająca w potencjale zarówno głębokie wglądy (pod warunkiem nadwyżki energii, pokory i życia w prawdzie)  jak i opętanie (w przypadku dumy, pychy i kłamstwa). Czasami ta granica jest bardzo cienka i płynna. Jak mawiają: ‘Zaiste i szlachetny koń się niekiedy potknie’. W takich przypadkach, człowiek często intuicyjnie czuje lęk przed psychodelikami, bo nie do końca wie ‘co zasiał’, ‘na czym stoi’ konstrukt ego i co jest ukryte w podświadomości. Tu małe dawki mogą być bezpieczniejszą i adekwatniejszą strategią. Zwłaszcza jeśli celem jest zdrowie, zmiana wzorców i nawyków dnia codziennego. Stosując tą metodę można skuteczniej przenikliwie obserwować, wyłapywać, świadomie zmieniać i utrwalać to co jest preferowane. Paradoksalnie to te drobne z pozoru gesty, odruchy, postawy, przyzwyczajenia, nawyki i skłonności są istotnym elementem jakości życiowej podróży. Jedna z lekcji jaką odebrałem od kapeluszników jest taka, że osobie, która przejawia łagodne oblicze oraz uważność “w małych i wielkich sprawach” sprzyja cały Wszechświat. 

Do jeszcze subtelniejszego i dłuższego mikrodawkowania (np. w dolegliwościach utrwalonych lub przewlekłych) nadaje się też homeopatyczny Agaricus muscarius. Więcej na ten temat tutaj > Agaricus muscarius, czyli jak muchomor w homeopatii uzdrawia z apatii

Są też ludzie, którzy mikrodawkują surowe muchomory i twierdzą, że w bardzo małych ilościach również kwas ibotenowy ma pozytywne pobudzające działanie (podobne jak kawa, adderall czy redbull). 

6. Ambrozja

Zarówno celuloza jak i chityna są trudne do strawienia i mogą powodować dyskomfort, zwłaszcza u ludzi o delikatniejszej konstytucji. Jednak muchomora nie trzeba wcale jeść. Dzięki prawidłowo suszonym grzybom można łatwo “zmienić wodę w wino” umieszczając na 3 godziny suszone kapelusze i nóżki w kielichu z deszczówką lub wodą destylowaną (w ilości przykrywającej susz) w temperaturze pokojowej. Odlewa się powstałą bursztynową ciecz do szklanki przez sitko i powtarza proces zalewając ponownie tego samego grzyba na około dwie godziny nową wodą. Drugą porcję zlewa się do naczynia zawierającego pierwszą i tak oto powstaje ambrozja. Do takiego ekstraktu potrzeba niewiele więcej suszu, jednak efekty są klarowniejsze. Najlepiej pić go rano na pusty żołądek, dolać go do bananowego szejka lub do surowego mleka.

Czy ta receptura jest kluczem do wyjaśnienia Jezusowego cudu? Dzięki niej można zamienić wodę w ‘wino’, które w przeciwieństwie do ‘jabola’ uzdrawia i ‘niesie dobrą nowinę’. Dobra nowina jest lepsza bez alkoholowego wina.

7. Wino Galilejskie

Bardziej wizualną i smaczniejszą wariację ambrozji uzyskuje się stosując surowy sok z winogron (ra-dość dają tez soki z czerwonej papryki, arbuza, pomarańczy, mandarynek, selera naciowego) zamiast wody destylowanej. Tak, w książce Donalda Teetera jest o soku  winogronowym pasteryzowanym. Aktualne doświadczenia pokazują jednak, że soki świeżo-wyciskane zdecydowanie lepiej współgrają z biało-czerwoną medycyną. Przepis na “Święte Wino” to moczenie np. 14 – 28 gram suszu amanity w 0,5 L soku przez 3 – 6 – 9 lub nawet do 12 godzin.

Po odcedzeniu można wycisnąć kawałki grzyba jak gąbkę. Lekko kwaśny sok daje najlepsze efekty, a kilka kropel octu zwiększa moc ekstraktu. To “psychodeliczne wino” nie powoduje alkoholowego kaca. Ma też unikalną właściwość wśród enteogenów – po szybkim rozcieńczaniu wodą destylowaną (2 – 6 kubków wody na 1 kubek ekstraktu) staje się jeszcze mocniejsze i bardziej magiczne. Efekty specjalne mogą przypominać wtedy psylocybinę. Doświadczenie rozwodnionego ekstraktu jest też przyjemniejsze dla ciała. Prawidłowe rozcieńczenie zaspokaja pragnienie. Podobnie jak w przypadku ambrozji – ma najlepsze działanie rano na pusty żołądek.

W obu powyższych recepturach czystość użytej wody ma duże znaczenie. Sprawdza się tu świetnie rosa, śnieg, woda deszczowa, destylowana, demineralizowana lub z filtra osmotycznego. Twarda mineralna z gór lub chlorowana kranówka to mniej efektywne warianty. 

Nie wiadomo dokładnie dlaczego rozcieńczenie “elixiru” powoduje czasami tak szybki wzrost mocy. To ewenement wśród wszystkich darów natury. Roztwór uzyskany z każdej innej substancji zmieszanej z wodą staje się słabszy niż ekstrakt wyjściowy. Muscymol jest bardzo polarną cząsteczką, podobnie jak woda. Być może na poziomie molekularnym zachodzi jakaś istotna transformacja w łańcuchach chemicznych…

Zalety”Świętego Wina” to brak nudności i uczucia ciężkości w jelitach, szybsze efekty i co za tym idzie – łatwiejsze dawkowanie. 

8. Śmietana sułtana

Bardzo się zdziwiłem, ale to paradoksalnie najlepszy przepis jaki do tej pory odkryłem. Cuda i czary. Oto tajemnica wiary: zjedzenie suszonych kapeluszy i nóżek z dojrzałym mango i prawdziwą niepasteryzowaną śmietaną. Surowa śmietana w jakiś cudowny sposób niweluje negatywy żołądkowe i niestrawności celulozowe. Być może tłuszcz wydłuża trawienie i to daje jelitom ukojenie. W każdym bądź razie, podobnie jak w przypadku ekstraktu, zniwelowane zostają ewentualne gazy, ciężkość i bolączki, które mogą ale nie muszą występować po zjedzeniu samych suchych kapeluszy. Mango też jest magicznym owocem, zawiera różne terpeny i jakieś mirceny. Warte jest swojej ceny. O wiele łatwiej też sprawa ma się z dawkowaniem. Na początek można zjeść 6-8 gram i poczekać godzinę. Jak jest dobrze, to jest dobrze. A jak nie, to dopijam moczem i rymy toczę. W ten sposób bezpiecznie podwajam dawkę. Reklamacji prawdopodobnie nie będzie. Raczej odwrotnie, doświadczyć można szczodrości w nieskończoności.

9. Mleko, miód i cud

Prosty patent. Suszone kapelusze, łyżka surowego miodu i pół litra świeżego mleka od krów jedzących trawę. Wlewam mleko do kubka, dodaję łyżkę prawdziwego miodu (nie sztucznego czy mieszanki miodów z unii europejskiej), mieszam, wstawiam do zlewu / garnka i napuszczam dużo gorącej wody. Miodowe mleko staje się ciepłe, ale nie zagotowuje się jak na ogniu. Biorę kapelusz do ust i powoli przesączam przez niego lekko ciepłe ale nadal surowe mleko. Nie połykam kapelusza, tylko trzymam cały czas w ustach. Substancje z grzyba przechodzą razem z mlekiem i miodem do żołądka. Surowy miód to enzymy, w tekstach tybetańskich jest nazywany ‘koniem’, który przyspiesza transport uzdrawiających substancji do organów. Trochę inaczej niż ekstrakt na soku, surowe mleko wnosi regenerującą energię witalną – odżas, oraz uziemienie i spokój kapha. Również tu, po godzinie można recyrkulować orinę.

10. Efekty

Często opisywane efekty muchomorowe to oczyszczenie organizmu, zwiększenie wytrzymałości, uczucie pobudzenia, iluzoryczności czasu, nietypowe postrzeganie materii, wymiarów, radość, euforia, stany medytacyjne, wyjątkowe odczuwanie muzyki, spokoju, błogości, poczucie sensu życia, przepływu energii w ciele, świadome wyraziste sny, wizje, prekognicja, telepatia, OOBE i inne, które trudno ubrać w słowa. Unikalnym efektem muscarii jest też absolutnie nadzwyczajna wrażliwość na synchroniczności i koincydencje. Można zaobserwować takowych znacznie więcej. 
Podobnie jak w przypadku grzybów psylocybowych można doświadczyć też samoistnego nastawienia trzydziestu trzech kręgów i bezbolesnego wyprostowania kręgosłupa. Muscymol i psylocybina to  najlepsi kręgarze z jakimi miałem doczynienia.

Alchemiczny Homunkulus jest “tricksterem” nieprzewidywalnym i działającym bardzo różnie na różne osoby. Czasami dwa ‘owoce’ nie robią nic, a trzeci z tej samej torebki aż za wiele. Należy zachować ostrożność i rozwagę. 

Wielokrotnie doświadczyłem niewytłumaczalnych zjawisk i symbolicznego ‘zwiastowania’ w snach. Pewnego razu przyśnił mi się czerwony stół z diamentami, innym razem dwie lśniące bombki choinkowe, złoty Jezus w kryształowe kropki. Nie były to typowe sny, a błyskawiczne poranne ‘widzenia’ pełne jaskrawych kolorów, charakteryzujące się niezwyczajną ostrością obrazu i radosnym ładunkiem emocjonalnym. W każdym z tych przypadków następnego dnia znalazłem ‘prezenty’. 

11. BHP 

UWAGA: po spożyciu grzyba lub ambrozji z niego przygotowanej nie należy pić gazowanych płynów (np. piwa, słodzonych kolorowych puszkowanych wynalazków). Muscymol w obecności gazowanej wody wraca do postaci kwasu ibotenowego, który jest toksyczny.

Przed konkretną ceremonią warto przygotować przestrzeń, uhonorować w niej 4 żywioły i wzorem joginów czy wiedźminów przygotować się. Dla każdego będzie to pewnie znaczyło coś innego. Radykalna szczerość, NVC, Terapia Lowena, zdrowsza dieta itp. Z moich doświadczeń wiem, że najlepiej jest mieć klarowne relacje, dodatnią karmę, być wyspanym, w pełni sił i swojego energetycznego potencjału. Sprezentować sobie dzień przed startem i po na lądowanie. 

Warto (nawet przez kilka miesięcy) wstrzymać się od nadmiaru nie uzasadnionej agresji i… od aktywności seksualnej. Chodzi o to, by zachować nasienie (oraz tym samym płyn mózgowo rdzeniowy w kręgosłupie i we włosach). Drabina Jakubowa do Nieba to kręgosłup a anioły to płyn zdrowy, który płynie z jąder do głowy. Golgota znaczy dosłownie ‘Miejsce czaszki’ a ‘droga krzyżowa’ to niezrozumiana szyszynkowa alegoria Chrystusowa. Kilkumiesięczna retencja nasienia człowieka uzdrawia i przemienia. Dlatego taoiści zaciskali mięśnie głębokie miednicy a esseńczycy nie plotkowali o kobietach po próżnicy. Po to jogini stawali na rękach i na głowie, choć niewielu wam dziś o tym powie. 

Niektórzy polecają olej z ostropestu osłonowo na wątrobę. Grejpfruty też ją oczyszczają. Wątroba w psychosomatyce i w starozytnej medycynie chińskiej ma związek ze złością, gniewem i frustracją. Można popracować nad tymi emocjami, zaakceptować, uświadomić sobie je i potrzeby na jakie one kierują. To pomoże prędzej niż suplementy w kapsułkach zamknięte.

Dobrze zadbać o higienę pola, odpuścić przestarzałe schematy i tematy (filmy, książki, interakcje) by kapelusze miały działanie uzdrawiające, a nie zatruwające. Emocje, myśli i słowa są istotne, bo wiążą się z kreacją rzeczywistości, a ta medycyna ten proces może wzmacniać.

Można też odstawić rafinowany cukier, mięso z przemysłowej produkcji, pasteryzowany nabiał i zastosować przez kilka dni witariańską żywność, surowe soki, surowy nabiał, dojrzałe owoce, kwiaty (bez nadmiaru soli oraz ostrych przypraw). Lekka dieta sprawia, że można bez niesmaku pić własną orinę (mocz), by w ten sposób recyrkulować muscymol zwiększając jego psychoaktywne efekty. Substancja ta nie jest metabolizowana przez organizm człowieka i wydala on ją w postaci niezmienionej. Tak powstaje aurum potabile – “pitne złoto” alchemików. Na żywieniu opartym o słodkie owoce orina smakuje jak woda kokosowa. 

Ludzki mocz jest ciekłym kryształem i zawiera w sobie hologram świetlny, w którym zapisane są informacje o całym ciele. Temat przypomniał i skompresował Giennadij Małachow w swoich książkach. W moczu jest również ormus, enzymy, aminokwasy, hormony, kreatyna, melatonina, witaminy i komórki macierzyste, które potrafią zregenerować każdy narząd. 

Syberyjscy szamani karmili surowymi muchomorami renifery i wypijali ich mocz. Czasami przechowywali go ponoć nawet przez tydzień, ponieważ ciągle był aktywny i nadawał się do spożycia.

Przyjmuje się, że San Pedro to energia męska, Ayahuasca – żeńska, Teononacatl – dziecięca. Amanita muscaria jako Rebis Hermafrodyta z lustrem reprezentuje potężną energię Absolutu, która czasem wyrywa z butów, łączy niebo i ziemię, noc i dzień, męską i żeńską zasadę. To lustro odbija każdą zaletę i wadę. Wszystko naświetla i wyciąga na wierzch. 

Natknąłem się na wiele nietypowych relacji: ktoś przyłożył surowy jeszcze kapelusz do skóry w miejscu serca i to już wywołało pewne efekty. Ktoś inny po zjedzeniu suszonych grzybów nie poczuł niczego, natomiast na następny dzień zauważył poprawę krążenia. Znajomy widział twarz Chrystusa, dziwne istoty, inna osoba słyszała głos Boga. Ktoś uzależniony od alkoholu odstawił swój nałóg. Ktoś zablokowany fizycznie zaczął pierwszy raz w życiu tańczyć, śpiewać i muzykować. Sporo osób opowiadało o cudownych uzdrawiających ciało fizyczne doświadczeniach.

Autor: Waldemar Borowski

Żródło: Święty Grzybóg: Amanita muscaria – liczne informacje praktyczne (zbiór, suszenie, przygotowanie, dawkowanie) (swietygrzybog.blogspot.com)

Administrator Serwisu Jest współzałożycielem i Redaktorem w STANOWIMY. Pisze i publikuje w obszarze wolnościowym, jest żywo zainteresowany samostanowieniem, suwerennością oraz prawem naturalnym. SUWEREN RZECZPOSPOLITEJ

Czytaj Dalej
Kliknij by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Grzyby

Huba brzozowa (czaga, czyr) – Naturalna walka z rakiem

Huba drzewna to grzyb, który czerpie z drzewa składniki pokarmowe, co doprowadza do jego stopniowego obumierania. Mimo to, odmiany huby porastającej brzozy są od setek lat wykorzystywane w medycynie naturalnej. Zarówno biała huba brzozowa (białoporek), jaki i czarna huba brzozowa (czaga) odznaczają się licznymi właściwościami leczniczymi i antybakteryjnymi.

Opublikowano

on

Czarna huba brzozowa, czyli czaga

Czaga to właściwie nie huba a guz brzozowy, znany również pod nazwami czyr czy błyskoporek podkorowy. Grzyb ten stosowany był do leczenia już w XVI wieku. Prawdziwym fenomenem w działaniu czarnej huby są jej właściwości przeciwnowotworowe. Wielu ekspertów określa jej stosowanie jako naturalną metodę chemioterapii, ponieważ dostarcza nam polisacharydów które stymulują układ odpornościowy i powodują silne działanie przeciwzapalne.

Czaga – właściwości lecznicze

W tradycyjnej medycynie wyciąg z czagi stosowany jest od setek lat. Już dużo wcześniej przed narodzinami znanej nam medycyny używano tej substancji do leczenia guzów, obrzęków i chorób żołądka.

Na początku drugiej połowy XIX wieku hubą brzozową zainteresowało się nawet lecznictwo oficjalne. Napar z huby brzozowej zalecany był przez ministerstwo zdrowia ZSRR, jako środek wspomagający leczenie raka oraz w prewencji. Huba najskuteczniejsza miała być w walce z nowotworem żołądka i płuc. Zresztą hubę brzozową stosuje się do dziś na Syberii. Napar z niej jest szczególnie popularny wśród leśników, myśliwych i zbieraczy grzybów i jagód.

Czarna huba ceniona jest z uwagi na silne działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Znakomicie spisuje się też jako środek walki z drobnymi infekcjami i przeziębieniem. Dodatkowo czyr to znakomity środek profilaktyczny – wzmacnia nasz organizm i zwiększa jego odporność. Ma to znaczenie przy stosowaniu go jako środek przeciwnowotworowy – wzmacniając nasz organizm, dodaje dodatkowych sił na walkę z rakiem.

Specjaliści ziołolecznictwa podkreślają też wysoką skuteczność czyra brzozowego przy wrzodowej chorobie żołądka. Ekstrakt potrafi załagodzić objawy tej choroby już po kilkukrotnym zastosowaniu.

Czaga syberyjska

Tak zwaną „herbatkę po buriacku” przygotowuje się w następujący sposób: do czarnej, mocnej herbaty, wsypujemy nieco popiołu ze spalonej huby brzozowej. Taki dodatek ma wg Buriatów gwarantować dobre zdrowie.

Zwalczanie raka potwierdzone badaniami

Czarna huba brzozowa to jeden z nielicznych preparatów medycyny naturalnej którego działanie zostało potwierdzone badaniami naukowymi. Z badania przeprowadzonego na komórkach nowotworowych, jednoznacznie wynika, że substancje zawarte w guzie brzozowym hamują wzrost komórek nowotworowych oraz ograniczają ich powstawanie. Dodatkowo zaobserwowano, że część komórek poddanych działaniu czyra brzozowego uległa zniszczeniu. Dzięki tym właściwością znacząco obniża się również możliwość przerzutów komórek nowotworowych na inne narządy. Przeprowadzone badania dotyczyły raka wątroby.

Ciekawe badania przeprowadzono również w Polsce. Grupą badawczą w tym przypadku były kobiety zmagające się z rakiem piersi lub narządów płciowych. Wyniki okazały się bardzo pozytywne – u 20% kobiet zaobserwowano znaczącą poprawę stanu zdrowia oraz zmniejszenie powierzchni guza po zastosowaniu guza huby.

Mimo tych obiecujących wyników, tylko nieliczni specjaliści decydują się na włączenie czagi do walki z nowotworem. Istnieją jednak przypadki gdzie stosowanie błyskoporka w bardzo rozwiniętym stadium raka dawała zadowalające rezultaty.

Preparaty na bazie czyru brzozowego

Na bazie czarnej huby powstaje wiele środków leczniczych. Znajdziemy kapsułki do łykania, herbatki, syropy, kremy i zmielony proszek. W zależności od pożądanego efektu mamy więc szerokie możliwości stosowania. Warto zainteresować się jednak najmniej przetworzona wersją, czyli zmieloną czarną hubą – mamy pewność naturalnego składu a dodatkowo możemy przyjmować ją w dowolnej formie (wywary, nalewki, herbatki, itd.).

Czaga – jak przygotować napar?

Warto wspomnieć, że czagę polecał również Ojciec Andrzej Czesław Klimuszko. Mieszankę czarnej huby brzozowej (błyskoporek podkorowy) i białej (białoporek brzozowy) zalecał właśnie w przypadku chorób nowotworowych. Według jego przepisu, należało stosować wywar z 0,5 kg czarnej i 0,5 kg białej huby brzozowej startej się na mąkę i zmieszanej razem. Kopiastą łyżkę tej mieszanki gotowało się przez 10 min w szklance wody i odstawiało na 30 min. Po przecedzeniu, należało pić ją trzy razy dziennie po szklance – 20 min. po posiłku.

Biała huba brzozowa, czyli białoporek brzozowy

Ceniona jest za kojący wpływ na jelita, żołądek i ogólnie cały układ trawienny. Ponadto pomaga w usuwaniu pasożytów bytujących w naszym przewodzie pokarmowym. Głównie dla tych właściwości była wykorzystywana przez tysiące lat.

Huba brzozowa jest znakomitym specyfikiem wzmacniającym z możliwością nas na nogi przy anemii oraz w stanach ogólnego osłabienia organizmu. Jeżeli będzie dostarczana do organizmu systematycznie, praktycznie uniemożliwia zachorowanie na przeziębienie lub grypę.

W owocnikach białoporka brzozowego produkowany jest naturalny antybiotyk, czyli piptamina. Odgrywa ona ważną rolę w procesie gojenia się ran i tworzeniu się mniej widocznych blizn. W składzie znajdziemy również kwasy które powodują, że biała huba jest znakomitym specyfikiem do naturalnego odkażania ran. Według wielu źródeł, dobrze sprawdzi się również przy profilaktyce i leczeniu chorób odklszeczowych.

Białoporek brzozowy – kupno i stosowanie

Biała huba brzozy nie jest tak popularna jak czyr i na rynku nie znajdziemy wielu specyfików w przetworzonej wersji. W niektórych zielarniach internetowych znajdziemy jednak hubę pociętą na małe kawałki – kosztuje zaledwie kilka złotych. Osoby które są bardziej zaznajomione z tematem mogą zbierać hubę samodzielnie. Należy pamiętać jednak, że najwięcej właściwości leczniczych zawierają młode osobniki.

Sposobów stosowania białej huby jest wiele i to od nas zależy jaki sposób wybierzemy. Możemy spożywać ją w postaci nalewek, wywarów czy jako dodatek do herbatek. Bardzo popularnym sposobem jest wykorzystanie wywaru z drobno startej huby. Aby go przygotować wystarczy 1 łyżkę uzyskanego proszku zagotować w jednej szklance wody. Taką miksturę należy pić 2-3 razy dziennie.

Dobrym pomysłem jest również połączenie stosowania huby brzozowej z innymi środkami medycyny naturalnej np. wodą szungitową.

Źródło:
Huba brzozowa (czaga, czyr) – Naturalna walka z rakiem | Myslczlowieku.pl
https://www.herbata.info/czaga-huba-brzozowa-wlasciwosci-i-dzialanie-blyskoporka-podkorowego

Czytaj Dalej

Grzyby

Obłędnie smaczny i niezwykle zdrowy grzyb

Czernidłak kołpakowaty (Coprinus comatus, bedłka kołpak, czubajka, kołpaczek, kołpak, sowa, peruka prawnika) to biały grzyb z rodziny pieczarkowatych wyrastający na trawnikach i w parkach w jesienne deszczowe dni.

Opublikowano

on

Często wyrasta masowo, w ilości kilkudziesięciu lub kilkuset sztuk. Jego owocniki są niestety mało trwałe i w ciągu jednego dnia czernieją i zamieniają się w atramentową ciecz.

Dawniej do rodzaju Coprinus zaliczano innego pospolitego – czernidłaka pospolitego (dawniej Coprinus atramentarius, obecnie Coprinopsis atramentaria, rodzina kruchaweczkowate). Grzyb ten wyrasta w podobnych miejscach (ale także w lasach) i ma poodbnie starzejący się atramentowiejący kapelusz. Uwaga! Grzyb ten jest niebezpieczny w połączeniu z alkoholem (abstynenci mogą go jeść po ugotowaniu bez szkody).

Kopryna w nim zawarta blokuje metabolizm alkoholu etylowego (a dokładniej blokuje rozkład aldehydu octowego do kwasu octowego), co powoduje zatrucie organizmu aldehydem, objawiające się czerwienieniem twarzy, uczuciem gorąca, wymiotami, bólami głowy itp. Może nawet (podobno) powodować lekkie halucynacje, choć nie wiem czy to nie przesada. Objawy te mogą wystąpić nawet jeśli wypijemy alkohol 3 dni po spożyciu grzyba. Na szczęście czernidłaka kołpakowatego można łączyć z alkoholem – sprawdziłem to nawet osobiście popijając go setką wódki.

Ostatnio przy badaniach genetycznych okazało się że oba czernidłaki są ze sobą mało spokrewnione – stąd rozdzielenie ich do dwóch rodzajów i to nawet należących do dwóch innych rodzin grzybów – większość czernidłaków przeniesiono do rodzaju Coprinopsis.

Jak odróżnić w pełni jadalnego czernidłaka kołpakowatego? Otóż ma biały postrzępiony kapelusz, z łatkami jak kania, tylko białymi. Czernidłak pospolity zaś ma lekko szary kapelusz, bez łatek, ma za to niewyraźne prążki.

Na rycinie powyżej jadalny czernidłak kołpakowaty – ale uwaga, zbieramy tylko białe owocniki!
Czernidłak pospolity – niejadalny z alkoholem – zauważ szarą barwę kapelusza i delikatne prążkowanie oraz brak łatek. Fot. Jerzy Opioła – zdjęcie pozyskałem z www.wikipedia.org na podstawie licencji Creative Commons

Czernidłak kołpakowaty – obłędnie smaczny i pospolity grzyb

Grzybek po zerwaniu kwalifikuje się do natychmiastowego spożycia, bowiem szybko czernieje, przez co jest ciężkostrawny.

Czernidłak kołpakowaty za młodu jest czysto-biały i po obraniu przypomina jajko na twardo. Kapelusz ma walcowaty, z białawymi, odstającymi łuskami.

W trakcie dojrzewania kapelusz od brzegu barwi się różowawo poprzez fiolet i na koniec przechodzi w czerń. Proces zachodzi bardzo szybko. W końcu zwija się ku górze i ścieka jak atrament. Blaszki ma białe, kruche. Trzon biały, z wąskim, luźno osadzonym pierścieniem.

Faza wzrostu tego grzyba jest bardzo szybka. Zbieramy tylko młode i białe owocniki.

Według mnie to najlepszy grzyb, jaki jadłam w postaci panierowanej. Bardzo lubię grzyby i dotąd wydawało mi się, że najlepsze do panierowania nadają się maślaki… a tu proszę, taki rarytas.

Czernidłaki kołpakowate to grzyby wykwintne, kruche, panierowane wyglądają i smakują jak wyjątkowa przystawka. Podobno można je jeść na surowo w sałatce, ale ja nie próbowałam. Jadłam natomiast z nich zupę. Wspaniała.

Z uwagi na to, że uwagę grzybiarzy przykuwają inne szlachetne grzyby, takie jak borowiki czy podgrzybki, mało kto wie o istnieniu tych smacznych i kruchych grzybków. A szkoda, bo tyle się marnuje.

Po czym poznać czernidłaka kołpakowatego?

W piśmiennictwie grzybiarskim i żargonie regionalnym grzybiarzy znajdziemy wiele określeń dla tego grzyba. Bebłaka kołpak, kołpal, czubajka, kołpaczek, sowa, psia bedłka – to wszystko nazwy tego samego grzyba. Niezależnie od nazwy, wygląd czernidłaka kołpakowatego (bezpiecznego do spożycia) wygląda następująco.

Kapelusz

Wysoki na 5-10 cm jest na początku cylindryczny a następnie przechodzi w stadium dzwonowate. W przypadku dojrzałego owocnika następuje pęknięcie w skutek rozchylenia kapelusza i uniesienia go.

Blaszki

Młody owocnik posiada białe blaszki. W późniejszym stadium wzrostu, dorosły grzyb ma czarne, gęste i cienkie blaszki.

Trzon

Wysoki na 5-10 cm cylindryczny w przypadku młodego owocnika staje się bardziej dzwonowaty w dorosłym stadium. Łatwo odłamuje się od kapelusza. Jest nieco korzeniasty. Kolor biały i gładki z ruchomym pierścieniem.

Miąższ

Biały i delikatny pozbawiony wyraźnego smaku o przyjemnym i niedrażniącym zapachu. Krucha konsystencja kapelusza.

Wysyp zarodników

Zarodniki czarne o średnicy 10-15 x 6-8 µm, eliptyczne, gładkie.

Właściwości prozdrowotne Czernidłaka

Naukowcy z University of Florida zgłosili w 2017 r., że białko Y3 zawarte właśnie w czernidłaku, może wiązać się z białkami na powierzchni pewnego typu komórek białaczkowych. Działanie to wywołało kaskadę enzymów, które zabiły 90 procent komórek białaczkowych, co sugeruje, że białko Y3 i preparaty z ekstraktem z czernidłaka mogą być obiecującymi kandydatami na nowe metody leczenia białaczki.

Szczegóły badań można znaleźć w następującym badaniu. Źródło:

Yousong Ding et al “Cytotoxic protein from the mushroom Coprinus comatus possesses a unique mode for glycan binding and specificity.” Proceedings of the National Academy of Sciences, 22.08.2017, doi: 10.1073/pnas.170689411

Badania laboratoryjne w innych miejscach sugerują, że grzyby Coprinus mają działanie przeciwnowotworowe i przeciwwirusowe, jak również zdolność do modulowania aktywności układu odpornościowego. Niektóre badania wykazały, że Coprinus comatus może pomóc obniżyć poziom cukru we krwi, chociaż jak dotąd zaobserwowano to tylko u myszy z cukrzycą. Nie mamy badań dokumentujących jakiekolwiek z tych skutków u ludzi, więc nie należy przyjmować tych informacji jako informację o faktycznych właściwościach leczniczych suplementów z czernidłaka.

Inną korzyścią dla zdrowia, jaką te grzyby wydają się mieć, jest ich zdolność do absorbowania toksycznych metali ciężkich z gleby, w tym kadmu, rtęci i arsenu. Mogą być przydatne w oczyszczaniu zanieczyszczonych miejsc. Kolejny plus: właściwości przeciwutleniające gatunków Coprinus mogą pomóc zneutralizować stres oksydacyjny wywołany zanieczyszczeniami.

Czernidłak w kuchni

Delikatny smak tych grzybów powinien być wyeksponowany a nie przyćmiewany mocnymi przyprawami jak choćby czosnek, czy papryka. Aby uzyskać maksymalny smak i walory estetyczne potraw na bazie czernidłaka należy zbierać jedynie osobniki młode, ze złożonym kapeluszem i bez czarnych nalotów.

Doskonałym sposobem przyrządzenia tego grzyba jest użycie go w daniach z tempurą lub innymi lekkimi panierkami, takimi jak ciasto piwne. Czernidłaki oczyszczone zanurzamy w panierce i smażymy szybko na gorącym tłuszczu tak aby grzyb nie wchłonął nadmiaru oleju a panierka pozostała chrupiąca.

Kolejnym sposobem na przetworzenie czernidłaka w nieco starszej postaci (kiedy widoczny jest czarny nalot) jest dodanie go do zup lub ciemnych sosów grzybowych. Esencjonalne buliony grzybowe nabiorą naturalnie ciemnego koloru właśnie dzięki właściwościom dojrzalszego czernidłaka.

Źródła:
Dwa czernidłaki: jeden w pełni jadalny, drugi niebezpieczny z alkoholem | Łukasz Łuczaj (lukaszluczaj.pl)
Czernidłak Kołpakowaty – Poradnik zdrowotny i kulinarny – Grzybowy Sklep
Czernidłak kołpakowaty – obłędnie smaczny i pospolity grzyb | wegedroga – zupełnie inny punkt widzenia

Czytaj Dalej

Grzyby

Borowik szlachetny – “Prawdziwek” (Boletus edulis Bull.)

Borowik to aromatyczny grzyb jadalny o szerokich zastosowaniach w kuchniach europejskich. Nadaje się do bezpośredniego spożycia, marynowania, suszenia i do wszelkich innych rodzajów przerobu. Jest wykorzystywany w przemyśle spożywczym.

Opublikowano

on

Borowiki szlachetne na terenach krajów słowiańskich są od dawna jednym z elementów pożywienia, jakie dawały człowiekowi w okresie zbieractwa lasy i puszcze. Początkowo borowiki były suszone, a następnie używane jako przyprawy do różnych potraw. W późniejszych czasach były one gotowane lub kiszone, a od XVI wieku marynowane. Rodzaje marynat do przygotowania prawdziwków, jak i innych grzybów zależały od użytego do zalewy octu i przypraw oraz sposobu jej wykonania. Marynowane grzyby znalazły uznanie w kuchni szlacheckiej oraz kuchni magnackiej. Marynowane borowiki nie były produktem spożywanym na co dzień, lecz były spożywane podczas uroczystości i świąt.

Siedlisko

Borowik szlachetny występuje zarówno w lasach iglastych, liściastych, jak i mieszanych. Grzyb ten tworzy mikoryzę z licznymi gatunkami drzew, jednak głównie ze świerkami dlatego najobficiej występuje w górskich drzewostanach świerkowych. Preferuje drzewostany w średniej klasie wieku, w starszych drzewostanach iglastych ustępuje podgrzybowi brunatnemu. Owocniki pojawiają się najczęściej i najliczniej w okresie od maja do listopada, zdarzają się także w grudniu (np. w 2000 roku). Owocniki wyrastają pojedynczo, często w niewielkich grupach po kilka, bywa także, że tworzą kręgi.

Do prawidłowego rozwoju borowika szlachetnego potrzebne są nie tylko korzenie właściwego gatunku drzewa. Na powierzchni kory tworzy on ryzomorfy – wyraźnie widoczne gołym okiem sznury grzybniowe, które rozchodzą się w glebie w różnych kierunkach i tworzą okazałe owocniki. Jednak aby strzępki jego grzybni połączyły się z korzeniami drzew, w podłożu muszą się znajdować bakterie z rodzaju Pseudomonas.

Kapelusz
Ma średnicę od 6 do 25 centymetrów. U młodych osobników jest zwykle barwy białej, później piaskowej. Z czasem staje się jasnobrązowy i ciemnobrązowy. Rzadko zdarza się, aby kapelusz borowika szlachetnego był barwy karminowej. Kształt kapelusza początkowo jest gładki i półkolisty, później bardziej wypukły, stare okazy są poduszkowato rozpostarte. Powierzchnia kapelusza jest matowa, bywa pomarszczona, w czasie deszczu i u osobników starszych – staje się gładka i lepka.

Hymenofor
Drobne, okrągławe na przekroju rurki o długości od 8 do 30 milimetrów. Dają się łatwo oddzielić od miąższu kapelusza. Pory i rurki u młodych owocników są zwykle barwy białej bądź kremowej. U osobników starszych są one żółtawooliwkowe, żółtozielone i oliwkowozielone. U nasady hymenofor jest zatokowo wycięty. Podstawki osiągają rozmiary 32–40 × 10–12 µm, maczugowate z 4 zarodnikami.

Trzon
Ma wysokość od 5 do 20 centymetrów, a grubość od 1,5 do 10 centymetrów. Jest koloru białego, szarobiaławego lub piaskowego. U młodych osobników borowika szlachetnego trzon jest pękaty i głęboko osadzony w ziemi, później wydłuża się, staje się maczugowaty i baryłkowaty. Posiada delikatną siateczkę o białawym lub jasnobrązowym zabarwieniu, widoczną zwłaszcza w górnej części trzonu.

Miąższ
Zwykle ma kolor biały, rzadziej kremowy lub piaskowy, pod skórą czerwonawobrązowy. U młodych osobników jest on twardy, a u starszych gąbczasty. Nie zmienia zabarwienia na powietrzu ani w trakcie krojenia. Zapach ma przyjemny, a smak opisywany jako orzechowy.

Zarodniki
Mają 14–18 × 4,5–7 µm średnicy i mają wrzecionowaty kształt oraz gładką powierzchnię. Zwykle są barwy białej, ciemnooliwkowej lub oliwkowobrązowej. Rozprzestrzeniane są przez ruchy powietrza.

Grzyb jadalny

Skład chemiczny:
Borowik szlachetny wyróżnia się wśród grzybów wysoką zawartością białka wynoszącą ok. 5,5%. Mimo podobnej zawartości białek jak w chlebie i mleku – białka borowika są w części tylko dostępne ze względu na niemożność strawienia przez człowieka ścian komórkowych zbudowanych z chityny. Dostępność białek zwiększa rozdrabnianie grzybów i ich obróbka cieplna. Dominującym składnikiem jest woda (80–90%).

Pozostałe składniki to głównie węglowodany, przy czym dominuje wspomniana chityna. Nieznaczny, kilkuprocentowy udział mają strawne węglowodany. Około 1% stanowią składniki mineralne. W zestawieniach porównawczych wartości odżywczych popularnych produktów borowik suszony zajmuje pierwsze miejsce pod względem zawartości fosforu, witaminy B2, witaminy B3, pod względem zawartości żelaza ustępuje tylko kaszance, jest też stosunkowo bogatym źródłem magnezu i witaminy C.

Borowik szlachetny należy do grzybów wyróżniających się gromadzeniem niewielkich tylko ilości cezu. Obecność tego promieniotwórczego pierwiastka stwierdzono w zwiększonych ilościach w środkowoeuropejskich grzybach po katastrofie w Czarnobylu. Z kolei na 20 gatunków grzybów zbieranych w Polsce, właśnie borowik szlachetny cechuje się najwyższą koncentracją promieniotwórczego izotopu polonu 210Po, dla którego gatunek ten jest doskonałym bioindykatorem. Dla przyjęcia dawki promieniowania w wysokości 37 μSv trzeba byłoby spożyć 5 kg świeżych i silnie skażonych grzybów.

Zastosowania kulinarne:
Borowik szlachetny znajduje szerokie zastosowanie w kuchniach europejskich. Ze względu na aromatyczny i zwarty miąższ borowiki zalecane są do sporządzania sałatek i suszenia. Sporządza się z nich sosy i zupy grzybowe. Sosy mogą być spożywane zarówno z wszelkiego rodzaju makaronami, ryżem czy kaszą, jak i mogą być dodatkiem do mięs. Borowiki szlachetne dodawane są także do włoskiego risotto. Poza tym często spożywa się je sauté z dodatkiem masła. Są one składnikiem wielu potraw prowansalskich i wiedeńskich.

W Polsce borowik szlachetny znajduje zastosowanie jako składnik bigosu, kapusty z grzybami, uszek do barszczu, pierogów z grzybami oraz wielu innych tradycyjnych potraw kuchni polskiej. Często jest marynowany w zalewie octowej.

Jednym z produktów na bazie borowika szlachetnego są tzw. borowiki wielkopolskie. Są to całe, małe, marynowane owocniki borowika. Wielkość kapeluszy borowików wielkopolskich może wynosić co najwyżej 3 centymetry, a trzon nie może mierzyć więcej niż 1,5 centymetra.

Marynata potrzebna do zalania borowików wielkopolskich ma smak słodko-kwaśny, podkreślający walory smakowe borowika szlachetnego. Dnia 28 lutego 2006 borowik wielkopolski został wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych w kategorii „inne produkty”.

Mikoryza
Udaje się szczepić grzybnią borowika szlachetnego sadzonki drzew (tzw. szczepionki mikoryzowe) w celu wzmocnienia ich rozwoju[32]. W doświadczeniu mimo potwierdzenia obecności grzybni prawdziwka na korzeniach 82% szczepionych drzew po 6 latach uprawy – nie zarejestrowano owocników.

Źródło

Czytaj Dalej

Popularne