Connect with us

Rozwój duchowy

Kroniki Akaszy – prastary internet w którym zapisano nasze losy?

Opublikowano

on

Czym są Kroniki Akaszy? “Porównuję je do bezkresnego oceanu wiedzy”

Nawet jeśli poszukujący nie ma sprecyzowanych pytań, Akasza sama pokazuje, co jest do uzdrowienia na pierwszym planie, czy jest to oczyszczenie podpięć, uzdrowienie relacji, czy praca nad ciężką karmą z poprzednich wcieleń

Czym są Kroniki Akaszy?

Pierwsze wzmianki o Akaszy znajdujemy w hinduizmie. Akasha w sanskrycie oznacza Eter, ulotną energię przenikającą wszystko i wszystkich. Pole energetyczne istniejące jeszcze przed Wielkim Wybuchem, mieści informacje o wszystkim, co się wydarzyło, wydarza i co dopiero nadejdzie. W Egipcie najbardziej znanym łącznikiem z Akaszą był Thot – bóg Księżyca z ptasią głową Ibisa. Jako prastary strażnik wiedzy i twórca muzyki, pisma, kalendarza, arytmetyki, geometrii, liczby i rysunków, Thot jest przykładem istoty mającej pełen wgląd w duchowe pole informacyjne, jakim jest Akasza. W przekazach biblijnych czytamy o Księdze Życia, w której zapisane są wszystkie imiona Dusz. Alfred Percy Sinnett po swojej podróży do Indii po raz pierwszy opisuje w 1883 w książce “Ezoteryczny buddyzm” istnienie Akaszy, zbiorowego umysłu, kompendium wszelkich zdarzeń i informacji we wszechświecie. To właśnie Percy wprowadził ten sanskrycki termin do teozofii. Kroniki mają być stworzone z fal kwantowych, które mieszczą w sobie wszystko. Akasza jest więc naszym pierwotnym prastarym Internetem, do którego uzyskawszy dostęp, możemy czerpać nieskończoną wiedzę.

Jak wygląda praca z kronikami, faktycznie można mieć do nich dostęp?

Najbardziej istotnym faktem jest to, że wchodząc w Akaszę, łączymy się z polem czystej bezwarunkowej miłości prosto ze Źródła. Niezależnie, o co będziemy pytać, czy jakie aspekty oczyszczać, sam fakt przebywania w tych energiach znacząco podwyższa nasze wibracje i działa oczyszczająco na każdy poziom fizyczny, mentalny, energetyczny, eteryczny i duchowy.

Najczęściej porównuję kroniki do bezkresnego oceanu wiedzy, w którym nurkuję po potrzebne dla pacjenta informacje, niezbędne do uzdrowienia. Tak jak w przypadku tradycyjnego zwiedzania podwodnego świata, im lepsze umiejętności płetwonurka, tym głębiej potrafi on zejść, by wydobyć cenny skarb ukryty na samym dnie. Rozwój duchowy i pracę nad sobą można porównać do obierania cebuli. Obciążenia ściągane są warstwami i niejednokrotnie procesowi temu towarzyszą łzy.

Wchodząc w Akaszę, nie jesteśmy pozostawieni sami w swoich poszukiwaniach odpowiedzi. Towarzyszą nam, służą radą i pomocą opiekunowie. Każdy z nas ma swojego opiekuna odpowiedzialnego za nasze Kroniki. Moja praca z Akaszą zawsze zaczyna się od prośby kierowanej do opiekunów i przewodników o opiekę i prowadzenie oraz najlepszy wynik odczytu.

Nawet jeśli poszukujący nie ma sprecyzowanych pytań, Akasza sama pokazuje, co jest do uzdrowienia na pierwszym planie, czy jest to oczyszczenie podpięć, uzdrowienie relacji, czy praca nad ciężką karmą z poprzednich wcieleń. W Akaszy możemy uzyskać odpowiedź na praktycznie każde pytanie, jakie nas nurtuje. Otwierając kroniki, możemy sprawdzić między innymi zależności karmiczne.

Wiem, że ludzie często pytają o swoje związki. Czego możemy dowiedzieć się z kronik?

Oto co możemy uzyskać dzięki wglądowi:

Co łączy duszę moją z duszą partnera? Po zadaniu tego pytania ukazuje się całe spektrum obciążeń, takich jak dawne ślubowania z poprzednich wcieleń, wyrównanie rachunków bądź informacja, że jesteśmy bliźniaczymi duszami. Jest to bardzo istotne, ponieważ dawne zadry determinują w znaczący sposób obecną relację z tą duszą.

Jaki jest wspólny plan dusz na miłość w obecnym wcieleniu? Od razu wiadomo, czy dusze planowały związek, czy też miła to być jedynie krótka lekcja do odrobienia.

Dlaczego w naszym związku się nie układa? Może się zdarzyć, że ktoś nam źle życzy, złorzeczy z zazdrości bądź innych pobudek i przeklina w ten sposób nasz związek, a nieraz nawet wszystkie relacje, w jakie wchodzimy. Czasem są to klątwy rodowe, które nosimy od pokoleń.

Jak my sami szkodzimy naszym związkom? Bardzo często poprzez blokujące programy i przekonania sabotujemy naszą rzeczywistość, odtwarzając jak komputer te same wzorce.

Dzięki temu, że poprzez Akaszę możemy cofać się w czasie, mamy wspaniałą możliwość uzdrawiania dowolnych traum z przeszłości. Wchodząc głęboko emocjonalnie w daną sytuację, prosimy Stwórcę o wykasowanie negatywnych wspomnień i zastąpienie ich innymi, pozytywnymi.

Co ludziom daje takie cofanie się w czasie?

Jest to niezwykle pomocne przy pracy z ludźmi, którzy mieli ciężkie dzieciństwo. Przychodzi do mnie po pomoc sporo osób z DDA i na ich przykładzie teraz opiszę, jak poprzez kroniki możemy w prosty i bezpieczny sposób uwolnić się od przeszłości.

Kluczowym aspektem jest uzdrowienie relacji z rodzicami oraz uzdrowienie wewnętrznego dziecka.

Na początku oczywiście pytamy kroniki, jakie dodatkowe obciążenia karmiczne łączą nas z ojcem, który nadużywał alkoholu. Jest to bardzo istotne, ponieważ pozwala spojrzeć z innej perspektywy na jego zachowanie. Pewnego dnia prowadziłam sesję dla pacjentki, która nie dość, że miała pijącego ojca, to dodatkowo była przez niego molestowana. Okazało się, że posiadali wspólne wcielenia jako para. Oczywiście nie usprawiedliwia to w żaden sposób jego niedopuszczalnego zachowania, ale rozjaśnia nam motywy.

Kiedy już znamy wszystkie negatywne aspekty pomiędzy duszami, możemy świadomie wybaczyć wszystko sobie i oprawcy. Jest to niezwykle istotne, ponieważ poczucie winy i chowana latami uraza blokuje oraz prowadzi do zgorzknienia i wielu chorób. Oczywiście nie jest fizycznie możliwie wybaczyć kompletnie wszystko podczas jednej sesji osobie, która często krzywdziła nas całe życie. Niemniej jednak, kiedy zdejmiemy pierwszą i najcięższą warstwę, potem możemy kontynuować samodzielnie wybaczanie pozostałych traum. Jest to najczęściej zadawana “praca domowa” dla moich pacjentów.

Tak jak w poprzednim przypadku wyciągamy negatywne przekonania, zakańczamy bolesną lekcję, aby nie powtórzyła się więcej w tym lub kolejnych wcieleniach oraz wgrywamy pozytywne przekonania, które warto utrwalać po sesji w formie afirmacji.

Na tym właśnie polega uzdrawianie?

Praca nad uzdrawianiem to bardzo głęboki proces. Odkrywamy wyparte wspomnienia oraz ciężką karmę, co wiąże się z uwolnieniem długo trzymanych emocji. Chusteczki do osuszania łez są często niezbędne, jednak zawsze po płaczu przychodzi ulga i zrozumienie, że nie jesteśmy sami na tej ziemi, mając u boku przewodników duchowych i uzdrowicieli ze Światła, którym szczerze zależy na naszym dobrostanie.

Poza wymienionymi kwestiami poprzez kroniki możemy uwolnić się od wszelakich podpięć wampirycznych, klątw i uroków oraz pieczęci rodowych. Praca z rodem to także bardzo mocny proces, gdyż poza sobą uzdrawiamy przeszłe i przyszłe pokolenia, zyskując wdzięczność tych dusz. Możliwa jest bezpieczna rozmowa ze zmarłym lub duszą zwierzaka domowego, który odszedł. Oczyszczanie czakr, aury oraz meridianów jest pięknym procesem. Wędrując w górę od samej podstawy, możemy odkryć wszelakie formy manipulacji zebrane przez duszę na przestrzeni wcieleń.

Strażnicy i opiekunowie kronik nie tylko udzielają odpowiedzi, lecz także dają nam najlepsze możliwe wskazówki. Oczywiście każdy dostaje to na, co jest aktualnie gotowy. Wszystko to w zgodzie z najwyższym dobrem i intencją uzdrowienia.

Piszesz dużo na temat wpływu obcych dusz na innych ludzi. To temat ciekawy, ale też traktowany przez niektórych z przymrużeniem oka. Ty jednak uważasz, że obce dusze mają na nas wpływ, w dodatku nie zawsze dobry.

Cała wiedza zawarta w moich publikacjach pochodzi z doświadczenia i obserwacji przez lata pracy z pacjentami, osobami na kursach i warsztatach oraz nad rozwojem własnym.

Pierwszy aspekt, w którym możemy odczuwać obecność fragmentów cudzych dusz, to pozostałości po wszelakich mocnych relacjach, czy to uczuciowych, czy przyjacielskich bądź rodzinnych. W trakcie trwania związku emocjonalnego pomiędzy dwoma osobami, wymieniają się one na poziomie duszy fragmentami swojej energii. Traktują to jako coś dobrego pewnego rodzaju “prezent”, miły nam, jeśli pozostajemy w relacji, jednak mocno blokujący, w momencie gdy chcemy się całkiem odciąć i zapomnieć, na przykład złego kochanka czy okrutnego ojca. Jednak pomimo wielu wybaczeń i uzdrawiania traum z przeszłości, nadal czujemy ze coś nas trzyma. Wówczas możemy podejrzewać, że pozostały przy nas fragmenty duszy osoby nad relacją, z którą pracujemy.

Co można wówczas zrobić, aby się uwolnić?

W takim wypadku skutecznie możemy uzdrowić tę kwestię, prosząc Źródło (boga, jakkolwiek kto chce to nazwać) o przywrócenie naszych fragmentów duszy, które sami ofiarowaliśmy oraz oczyszczenie się z niechcianych już prezentów. Moim zdaniem pomocne są Kroniki Akaszy, z którymi też pracuję.

Kolejnym przypadkiem, kiedy to fragmenty duszy mają na nas wpływ oraz determinują nasze życie, jest opętanie przez fragment mocnej duszy, która zwykle czerpie świadome korzyści z podpięcia nas do swojej energii.

Chcesz powiedzieć, że opętanie istnieje naprawdę?

Ja jestem o tym przekonana. Trzeba jednak odróżnić dusze zbłąkanie od dusz upadłych. Dusze zbłąkane to dusze osób, które z różnych powodów nie odeszły do Światła po śmierci. Mógł to być wielki majątek, do którego były mocno przywiązane i żal bądź tęsknota nie pozwoliły im opuścić miejsca zamieszkania. Także jest sporo dusz powypadkowych, które w wyniku silnego szoku w momencie np. wypadku samochodowego, nie zakodowały faktu własnej śmierci. Błąkają się one w okolicy zdarzenia, zdezorientowane i niemające pojęcia o swoim położeniu. Dusza czasami pozostaje na Ziemi także w celu “ochrony” bliskich jej osób, spotkałam się z tym, że była to jakby tradycja w rodzie, takie pilnowanie młodszych ukochanych krewnych. Dusze te mają w sobie duży ładunek żalu, smutku, zagubienia i dezorientacji, jednak nie są tak groźne jak dusze upadłe.

Dusze upadłe to dusze osób będących upadłymi już za życia, czyli są to wszelakiej maści mordercy, samobójcy, pijacy i inne osoby nisko wibracyjne. Pozostają tu z tych samych powodów, co dusze zbłąkane, lecz ich wpływ na ludzi jest diametralnie inny. To demony, twory energetyczne, które posiadają własną inteligencję. To one wnikają do dusz ludzkich powodując opętanie. Demon może zostać także celowo nasłany przez rytuał czarno magiczny, do tego jednak potrzeba prawdziwej czarownicy bądź czarodzieja.

Każdy z nas może być ofiarą?

Każdy z nas decyduje, jakich aktualnie doświadczeń potrzebuje w szkole zwanej życiem. Zasada jednorodności mówi, że te same energie się przyciągają, a przeciwne odpychają. Kierując się tą zasadą, dusza upadła nie podepnie się do osoby o czystej i zamkniętej aurze. Kiedy wibrujemy wysoko, energiami miłości i szczęścia, nic nas nie dotknie. Aura jest wtedy szczelna i nasza energia tworzy wystarczającą ochronę przed wszelkimi atakami.

Czy możemy sami połączyć się z kronikami?

Przede wszystkim miejmy świadomość, że im wyższe będą nasze wibracje, tym głębiej wejdziemy. Im więcej mamy przepracowanych obciążeń, tym szerszy kąt widzenia i jaśniejszy obraz. Niezależnie, czy posiadasz dar jasnosłyszenia, czy jasnowidzenia lub odbierasz wgląd poprzez jasnoczucie i intuicję. Z czasem wszystko się wyostrza i im więcej pracy włożysz w swój rozwój, tym lepsze efekty uzyskasz. Zbiorowa świadomość na Ziemi wzrasta wraz ze wzrostem każdego z nas, ponieważ jesteśmy wszyscy doskonale połączeni w bezkresnym oceanie Wszechświata. Do Akaszy dostęp ma każdy. Wystarczy tylko skupić się na intensywnej pracy duchowej, a szybko będziemy mogli zauważyć efekty w postaci pozytywnych zmian, czego wszystkim wam życzę z całego serca.

Wywiad z Olgą przeprowadziła: Magdalena Gorostiza z KOBIETA ONET

Olga urodziła się w 1979 r. jako numerologiczna 11 w rodzinie z mocnymi tradycjami ezoterycznymi. Od dziecka miała kontakt z osobami pracującymi z energią oraz dostęp do różnych publikacji dotyczących rozwoju duchowego. Przez lata rozwijała się intensywnie w dziedzinach takich jak: litoterapia, dietetyka, ustawienia Helingerowskie, totalna biologia, psychoterapia. Ukończyła wszystkie kursy theta healing, jednak od kilku lat pracuje z powodzeniem poprzez Kroniki Akaszy. Jest miłośniczka i posiadaczką kotów. Jej miłość do zwierząt przejawia się również przez wybór diety wegańskiej, którą stosuje od 26 lat oraz częstą aktywnością ekologiczną. Poza pracą z ludźmi pomaga także zwierzętom domowym mającym problemy behawioralne. Publikuje sporo artykułów, w których przekazuje swoją wiedzę oraz przygotowuje materiał do swojej pierwszej książki.

Umów się na sesje z Olgą, uzdrawianie, praca z energiami, likwidacja blokad i podczepień. Uczy jak sobie radzić z karmą RODową. Oczyszczanie klątw a także jak aktywować swój potencjał. Kontakt prywatny z Olgą: krysztalowadusza@gmail.com lub poprzez Facebook

Czytaj Dalej
Kliknij by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Raporty Energetyczne

Raport energetyczny grudzień 2022 – Pełne przebudzenie własnej mocy

Opublikowano

on

Na początek syntetyczne – choć dość obszerne – podsumowanie listopada.

Listopad zakończył – w tym cyklu rocznym – trzymiesięczny proces oczyszczania z niskowibracyjnych wzorców. Dotyczyło to zarówno przestrzeni kolektywnej, jak i sfery indywidualnej. W związku z tym, iż był on ostatnim miesiącem w tych procesach, był najbardziej intensywny.

Jednocześnie już od połowy listopada możliwe było zaobserwowanie przejawów kolejnego trzymiesięcznego cyklu (który potrwa do lutego 2023). Dotyczy on uświadomienia sobie zasobów, które pozostały do dyspozycji po oczyszczeniu oraz przygotowania do kolejnego cyklu działań od wiosny 2023. (O tych procesach będę szczegółów pisać w kolejnych raportach.)

Celem uporządkowania procesów listopadowych, podaję syntetycznie to, co działo się w ostatnim miesiącu (od czasu publikacji poprzedniego raportu do dnia 27.11, kiedy to publikuję niniejszy raport na grudzień).

Po pierwsze 25 października miało miejsce najsilniejsze od ostatnich siedmiu lat zaćmienie Słońca, które otworzyło dwutygodniowy – do 08.11 (kiedy to miało miejsce całkowite zaćmienie Księżyca) bardzo silny proces transformacji energetycznej poprzez rozpad wszystkiego, co już nie służy (wspominałam o tym procesie także w raporcie październikowym). W zasadzie już 24-go w przestrzeni było wyczuwalne silne napięcie, które 25.10 zamieniło się w konkretny ruch energii w przestrzeni.

Zmiana poprzez rozpad jest najmocniejszym typem zmiany, ale jednocześnie sam jej przebieg jest najmniej przyjemny. Tutaj w bardzo krótkim czasie zniszczeniu ulega wszystko to, co już nie służy. Jednocześnie w trakcie samego procesu nie jest widoczne to, co wyłoni się jako nowe w przyszłości. Powstaje zatem duża luka w przestrzeni związana z „przymusowym” i szybkim burzeniem dotychczasowej strefy komfortu. U wielu osób proces ten wywołał więc mocne stany zagubienia, reakcje lękowe, a nawet poczucie umierania (z poziomu ego).

Dla lepszego uświadomienia sobie charakteru tej zmiany nadmienię, że są trzy główne typy zmian, a zmiana przez rozpad – której doświadcza teraz ludzkość – jest najsilniejszym typem zmiany. Te trzy typy zmian (w kolejności od najmniej odczuwalnej) to:

Zmiana rozwojowa – tutaj ulepszane są dotychczasowe rozwiązania, jednak wszystkie elementy struktury pozostają takie same, choć sam ich układ jest najczęściej inny.
Zmiana ewolucyjna – tutaj to co nowe pojawia się ewolucyjnie na bazie startego i przebiega w oparciu o znane założenie co do stanu przyszłego. Wybrane stare elementy zostają sukcesywnie zastępowane elementami nowymi, jednak dzieje się to powoli, w różnym tempie w różnych obszarach. Cały proces ma charakter ciągły i w jego trakcie czasem nawet trudno dostrzec, że przebiega. Widać to dopiero po jego zakończeniu, gdy porówna się stan końcowy ze stanem początkowym.
Zmian poprzez rozpad – tutaj przejście do nowego stanu poprzedza całkowita destrukcja tego co stare. Powstaje chaos. W trakcie samego procesu nie jest wiadome (dla jego uczestników), w którą stronę proces się potoczy, ponieważ jest on efektem wypadkowym decyzji, działań oraz wibracji kolektywnych. To całkowita transformacja. Przy czym chaos nie jest staniem nieporządkowania ani stanem bałaganu. To stan spontanicznego przejścia pomiędzy tym co stare i nowe.
W przypadku obserwowanego w listopadzie procesu zmiany przez rozpad, jego efekty będą zależne od tego, jak świadoma i jak głęboka była destrukcja tego, co już nie służy. Dotyczy to zarówno poziomu indywidualnego, jak i kolektywnego. I w jaki sposób zostaną użyte zasoby, które pozostały do dyspozycji. Efekty całego tego procesu zamanifestują się już na wiosnę 2023 i potem w całym 2023 roku. Mówiąc najprościej: czym bardziej dana istota świadomie skupiła się na swoim wnętrzu, odrzuciła to, co już nie służy i zintegrowała w sobie to, co jest wartościowe, tym bardziej widoczne efekty związane z życiową obfitością zaobserwuje w kolejnych miesiącach.

Ciekawe zjawisko zaobserwowałam 28 października. Wtedy odczuwalny był silny dopływ wysokowibracyjnej energii. U osób z 12 nićmi DNA dało to zwiększoną witalność, zaś u pozostałych istot na linii konstruktywnej możliwą senność, dekoncentrację, ogólne zmęczenie ciała i zwiększoną potrzebę odpoczynku (ich ciała nie są jeszcze w pełni gotowe do przepuszczania takich dawek energii). Linia destruktywna zaś doświadczała w tym czasie zwiększonych emocji (szczególnie lęku lub złości) i/lub dolegliwości z poziomu ciała (znaczne pogorszenie samopoczucia i/lub stanu zdrowia).

Te dopływające energie dokonały sporych zmian w kolektywnym polu świadomości. Teraz pole to przypomina wręcz trzy odrębne pola energii (o różnych wibracjach) odnoszące się do linii upadającej, linii środkowej i linii wznoszącej. W najbliższych miesiącach przełoży się to na dostęp do postrzegania wielowymiarowego na linii wznoszącej dla istot ze złożonymi 12 nićmi DNA, a w późniejszym okresie – dla pozostałych istot na linii konstruktywnej.

Proces zmian w kolektywnym polu świadomości stanowił preludium do zmian, jakie zaszyły 11-go listopada, o których napiszę w dalszej części raportu.

Dokładne od 28 października linia upadająca zaczęła generować więcej niskowibracyjnej energii, która – szczególnie dla linii wznoszącej była odczuwalna jako silne zakłócenie w czakrze serca, taka „ciężka” wibracja.

W okresie 30/31 października do 02 listopada możliwe były bardzo żywe sny. Były one efektem procesu wielowymiarowego oczyszczania zarówno pamięci kolektywnej, jak i indywidualnej z tego, co już nie służy (dotyczyło to także poprzednich wcieleń). Dotyczyło to także bardzo głęboko ukrytych traum ludzkości przed zagładą oraz traum relacyjnych (o tych dwóch procesach pisałam w raporcie na listopad).

02 listopada miał miejsce kolejny przeskok świadomości. A cały proces kotwiczył się aż do 08 listopada (do zaćmienia Księżyca). Wiele osób w tym czasie mogło doświadczać silnego mrowienia na czubku głowy). Zachodził też proces energetycznego równoważenia ciał ludzkich. Z tego powodu można było odczuwać ciarki, drżenie lub mrowienie tylko w jednej (tej słabszej) połowie ciała (szczególnie w kończynach) spowodowane doładowaniem energetycznym tejże połowy. W konsekwencji ma to przynieść także lepszą synchronizację półkul mózgowych, sprawniejsze kojarzenie i większą bystrość umysłu.

03 listopada kolejny dopływ energii do ciał ludzkich mógł powodować oznaki przeziębieniowe, stany podgorączkowe i/lub dolegliwości ze strony układu oddechowego (układ ten był regenerowany aż do 08 listopada), ale też palące gorąco w stopach lub bolące stopy, ponieważ udrażniało się połączenie z Matką Ziemią.

Trzeba pamiętać, że zmiany w obrębie ciał ludzkich są bezpośrednio skorelowane ze zmianami, jakie zachodzą na naszej Planecie. Oba te procesy zachodzą równolegle. Czym bardziej gotowe na przepuszczanie wysokich wibracji są ciała istot, tym wyżej może wibrować nasza Planeta. Bo jest to dla ludzi z linii konstruktywnej bezpieczne. To z kolei pogłębia dysproporcję energetyczną pomiędzy wibracją Planety, a linią upadającą, która coraz szybciej zanika (i będzie zanikać) z przestrzeni.

Tutaj taka mała dygresja: Wielu ludzi chciałoby przeskoku energetycznego już teraz, ale nie mają oni świadomości, że żeby mógł on bezpiecznie zaistnieć, ciała ludzkie potrzebują być na tyle pojemne, by takie wibracje w siebie bezpiecznie pomieścić. W tym momencie są już istoty, których ciała są już na to gotowe, ale póki co stanowią oni mniejszość wśród tych, którzy wybrali linię wzniesienia. Przestrzeń naprawdę wie, co robi. Wspomóc ten proces można natomiast swoją osobistą transformacją i poszerzaniem pola świadomości. W ten bowiem sposób ciało jest szybciej gotowe na większe dawki przepływającej energii.

07 listopada miał miejsce pierwszy rozbłysk słoneczny klasy M, a od 08 listopada rozpoczął przygotowanie do procesu kotwiczenia w materii rzeczywistości czwartego wymiaru (opartego o czakrę serca i postrzeganie wielowymiarowe). Rzeczywistość ta docelowo będzie przestrzenią dalszej ewolucji dla istot na linii wznoszącej, ale bez złożonych jeszcze 12 nici DNA. Aktualnie w przestrzeni czwartego wymiaru „egzystują” wszystkie trzy linie. Jednak dla linii opadającej nie jest to już przyjazne środowisko, zaś dla linii wznoszącej (istoty z kompletnie złożonymi 12 nićmi DNA) jest to rzeczywistość przejściowa do rzeczywistości piątego wymiaru.

11-go listopada nad ranem (czas europejski) ludzkość na dobre zakotwiczyła się materialnie w rzeczywistości czwartego wymiaru (rzeczywistości serca). Wtedy też miał miejsce drugi w tym miesiącu rozbłysk klasy M. Otwiera to dalszą drogę rozwojową tylko tym, którzy są na drodze do Prawdy. Rezonans Schumanna tego dnia przez kilka godzin nie był w stanie pokazać tych wysokich energii (widoczne to było jako czarny pasek na odczycie). U ludzi, których ciała nie są jeszcze w pełni przygotowane na przepuszczanie takich wibracji mogły pojawić się różne dolegliwości. Szczególnie dolegliwa mogła być czakra serca plus powiązane z nią wibracje lękowe. Uwalniało się wszystko to co niskowibracyjne. Zaś na poziomie fizycznym odczuwalne było zmęczenie, senność, ale też zaburzenia widzenia (zamazany/rozmyty obraz czy wręcz gorsze widzenie), głowa (szumy, rozkojarzenie) oraz bóle kręgosłupa.

Dzień wcześniej, 10-go listopada niskowibracyjna strona generowała do przestrzeni ogromną ilość zakłóceń (technologicznie) oraz wibracji strachu. To była kolejna próba spowolnienia/zablokowania procesu oraz chęć uzyskania dodatkowej niskowibracyjnej energii zasilającej. Jednak proces materialnego zakotwiczenia w czwartym wymiarze serca dokonał się bez przeszkód. Mamy to już za sobą.

To zakotwiczenie w rzeczywistości czwartego wymiaru (rzeczywistości serca) spowoduje w kolejnych miesiącach coraz bardziej widoczne dysproporcje w poszczególnych trzech liniach czasowych. Przypomina to trzy drogi do tej pory równoległe, z których w najbliższych miesiącach górna odbija mocno do góry, środkowa pozostaje na w miarę tym samym poziomie, zaś dolna spada coraz szybciej w dół. Ponieważ teraz procesy odnoszą się bezpośrednio w materii, to widoczne to będzie szczególnie w wyglądzie zewnętrznym, stanie zdrowia i samopoczuciu. Ciała istot z linii wznoszącej wchodzą w samoistne uzdrawianie, regenerację i odmładzanie, linia środkowa pozostaje mniej więcej na tym samym poziomie co dotychczas, zaś istoty z linii upadającej będą coraz szybciej się starzeć, chorować i przedwcześnie umierać.

12 listopada nastąpił trzeci rozbłysk klasy M. A w kolejnych dniach do Ziemi dotarły piękne różowe energie Miłości Bezwarunkowej. Najpierw odczuwalne jako silne pulsowanie na czubku głowy oraz w kręgosłupie, a następnie (do 14 listopada) jako przyjemne ciepło i wibrowanie czakry serca.

To właśnie otwarta czakra serca pozwala na widzenie Prawdy. Dzięki niej kolejne istoty mają teraz sposobność skonfrontowania się z Prawdą o sobie, ale też zaczynają widzieć Prawdę w zdarzeniach zewnętrznych). Choć mam świadomość, że dla istot, które dopiero teraz rozpoczęły swoje przebudzenie i po raz pierwszy doświadczyły spotkania z Prawdą mógł to być proces powodujący lęk, smutek i ogólne rozbicie wewnętrzne.

15 listopada miał miejsce czwarty już rozbłysk klasy M. Jego celem była dalsza transformacja kolektywnej czakry serca po to, by od 16 listopada zacząć kotwiczyć te wysokie wibracje serca w przestrzeni materialnej także Ziemi (przypominam, że teraz mamy materializację tych procesów na Ziemi oraz w ludzkich ciałach, jednak procesy te w przestrzeniach subtelnych dokonały się już wcześniej – pisałam o tym w poprzednich raportach). Można było zobaczyć to na Rezonansie Schumanna.

W kolejnych dniach rozpoczęło się dalsze oczyszczanie z niskowibracyjnych wzorców. Tym razem na poziomie komórkowym w ludzkich ciałach. Ludzie mogli więc doświadczać silnego zimna (ale takiego głębokiego wewnętrznego chłodu), ogólnego rozbicia, a nawet stanów podgorączkowych/ okołoprzeziębieniowych. Zaś u osób już oczyszczonych obserwowałam zwiększony przepływ energii i odczuwane przyjemne wewnętrzne ciepło.

Następny rozbłysk klasy M – piaty w tym miesiącu – miał miejsce 18/19 listopada i zakończył zmianę poprzez rozpad. Wielu ludzi miało w tym czasie bardzo żywe sny (najczęściej z osobami z odległej przeszłości lub słabo powiązanymi w doczesnym życiu – jednak na poziomie karmicznym powiązania te były mocne). W tym czasie uwalniane były różnego rodzaju traumy relacyjne.

Dalsze doładowanie naszej Planety wysokimi wibracjami miało miejsce w dniach 19-21 listopada (rezonans pokazywał białe wskazania). U ludzi było to odczuwalne jako silne mrowienie w czakrze korony. Część osób zaczęła też realnie doświadczać przedsmaku wielowymiarowości, jako np. poczucie jednoczesnego bycia w dwóch lub kilku miejscach, rozkojarzenie myślowe, trudności w koncentracji, zmiany w percepcji czasu, trudności w liniowym postrzeganiu (niemożność przypomnienia sobie o czym myślało się przed chwilą), itp. U osób już wcześniej zakotwiczonych w czwartym wymiarze odczuwany był spokój, radość, poczcie harmonii i wewnętrzna cisza. Także zwiększone poczucie wewnętrznej mocy.

Kolejne dni (aż do 26 listopada) przyniosły stopniowe uspokojenie, ale też inną perspektywę (piszę tutaj o linii konstruktywnej) patrzenia na rzeczywistość (bez lęku, w poczuciu wolności i z wewnętrzną gotowością do stawiania granic osobistych temu, co już nie służy). Ta postawa pozwala wreszcie ludziom zacząć gromadzić ich wewnętrzną moc i kładzie podwaliny pod procesy, które rozpoczną się w grudniu i kolejnych miesiącach. To początek kolejnego trzymiesięcznego okresu w tej ogromnej przemianie ludzkości. Rezonans Schumana także pokazał kompletnie nowe wskazanie odczytu (dwunastogodzinny odcinek z prawie czarnym tłem).

Tyle podsumowania listopada. Jak widać obfitował on w zdarzenia energetyczne.

Po trzymiesięcznym procesie oczyszczania, grudzień rozpoczyna kolejny trzymiesięczny okres związany z gromadzeniem wewnętrznych zasobów. Po to, by przygotować się do realnych działań w materii, które ruszą już na wiosnę i latem 2023 ( ze skutkami na drugą połowę 2023). Jak podkreślałam już we wcześniejszej części raportu – od tego, na ile i jak głęboko dana istota przetransformowała i uwolniła się od tego, co już nie służy oraz na jakim poziomie świadomości jest, zależy ile zasobów i jakiej jakości będzie miała do dyspozycji w kolejnych miesiącach. Generalnie czym więcej zasobów (energii, wewnętrznej mocy), tym większa odczuwalna obfitość płynąca z otoczenia.

Pierwszym kluczowym procesem który czeka nas w grudniu to ukończenie i pełna aktywacja ciał krystalicznych u ludzi ze złożonymi wcześniej 12 nićmi DNA (w tym momencie pokazuje się, że będzie to dotyczyć około 20-25% istot z kompletnie złożonymi w poprzednich miesiącach 12 nićmi DNA). Kolejne aktywacje (u pozostałej grupy istot ze złożonymi 12 nićmi) będą miały miejsce aż do wiosny 2023. Bo wtedy też w materii rozdzielą się bezpowrotnie linie czasowe.

Tutaj mała dygresja na temat 12 nici DNA. Wiele osób błędnie uważa, iż kolejne nici DNA powstają jako niezależne, równoległe do tych już istniejących. Tymczasem wygląda to zupełnie inaczej: kolejne nici nadbudowywane są – jako kontynuacja – na tych już dwóch istniejących pasmach nici. Czyli nadal jest to podwójna helisa, jednakże całe do tej pory rozproszone DNA (błędnie nazywane często „śmieciowym DNA”) wraca na swoje właściwe miejsca. Kolejne nici łączą człowieka z coraz bardziej rozległymi przestrzeniami energoinformacyjnymi. Dają też dodatkowe możliwości na poziomie poszczególnych ciał aurycznych (szczegółowo o roli każdej z nici pisałam raporcie na maj 2022).

Pełna aktywacja ciał krystalicznych u ludzi jest kluczowa w procesie osobistej transformacji i przebudzenia własnej mocy. Daje ona dostęp nie tylko do kolejnych wymiarów i przestrzeni, ale przede wszystkim do mocy pełnej kreacji w materii. W tym momencie kreacja w materii utożsamiana jest z fizycznym działaniem na planie materialnym, jednak prawdziwa kreacja w materii odnosi się do czegoś znacznie głębszego: do kreacji wyłącznie poprzez myśl i wibrację serca zamanifestowaną bezpośrednio jako obiekt materialny. Co więcej: dopiero w pełni przebudzone i świadome istoty ludzkie mogą stanąć do zadania, jakie od dawna było im powierzone tutaj na Ziemi: do ochrony portali wielowymiarowych, tzw. Gwiezdnych Wrót Ziemi, które dają dostęp do szeregu miejsc i wymiarów we Wszechświecie. I grudzień właśnie ten proces rozpoczyna. To właśnie do tego zadania budzą się teraz Ludzie.

Właśnie z tego powodu istoty ludzkie budzą tak wielkie zainteresowanie we Wszechświecie i z jednej strony są pod szczególną ochroną istot wysokowibracyjnych, a z drugiej strony są obiektem licznych ataków i manipulacji genetycznych ze strony istot niskowibracyjnych, które chciałaby przejąć nad Ziemią kontrolę.

Co więcej – całkowite ukończenie procesu krystalizacji ciał jest kluczowe, by proces wzniesienia Planety mógł się dokonać. To właśnie takie istoty –poprzez swoje ciała – będą tą wibrację kotwiczyć stabilnie na Ziemi nowego wymiaru.

Docierające do tej pory do Ziemi fale energii każdorazowo miały coraz wyższe wibracje. W grudniu (około połowy) do Ziemi dotrze kolejna – najwyższa jak do tej pory – fala wysokowibracyjnej energii, która zakotwiczy w materii wibracje piątego wymiaru. Będzie ona związana z czakrą gardła, komunikacją międzywymiarową, ale też początkiem pełnej manifestacji mocy istot, które wybrały linię wznoszącą. Technicznie będzie to powiązane z integrowaniem wcielonych w różnych przestrzeniach poszczególnych fragmentów Duszy i pełnym łączeniem się ze świadomością Istoty Nadrzędnej. Ten proces to prawdzie narodziny Człowieka w manifestacji jego pełnej Mocy. To moment spotkania z Najczystszą Energią Stworzenia. Tym samym dla istot, które przejdą ten proces zakończy to konieczność dalszego inkarnowania w dotychczasowym cyklu ziemskim. Ludzkość czeka zatem naprawdę piękne doświadczenie, choć ten, kto je przejdzie – doświadczy go na swój unikatowy sposób. To ścieżka dla istot z 12 nićmi DNA i ukończoną krystalizacją ciała, które wybrały dalszą ewolucję poprzez proces wzniesienia (czyli przejście do piątego wymiaru wraz z dotychczasowymi ciałami fizycznymi).

Dodatkowo zakotwiczone już energie czwartego wymiaru, w połączeniu z kotwiczonymi w grudniu energiami piątego wymiaru spowodują natężone odsłonięcie wielu ukrywanych przez ludźmi prawd (ludzie mogą więc doświadczać nagłego wewnętrznego rozpoznania Prawdy przez własne Serce). W rzeczywistości zewnętrznej coraz więcej zdarzeń będzie odsłaniać dotychczasowe iluzje. Tym razem stanie się to widoczne na skalę masową. To będzie swoistego rodzaju zwrot wydarzeń i stanie się kanwą do potężnych zmian w 2023 roku. Zresztą rok 2023 będzie rokiem zmiany wszystkich dotychczasowych wartości na poziomie kolektywnym (więcej na ten temat będę pisać pod koniec 2022). Czego wszystkim życzę.

Odwiedź stronę autora i pamiętaj by wspierać dobre treści!

Czytaj Dalej

Rozwój duchowy

Manifestacja 369 – Jak zrobić? Wyjaśnienie metody 369

Manifestacja marzeń to kreowanie swojej przyszłości lub rzeczy na których nam zależy, przy wykorzystaniu myśli, uczuć, wypowiedzi, technik medytacyjnych i innych praktyk wpływających na przyciągnięcie do naszego życia tego o czym marzymy. Zobacz na czym polega manifestacja 369, która jest jedną z najpopularniejszych w tej koncepcji.

Opublikowano

on

Co to jest manifestacja 369?

Aby zrozumieć znaczenie liczby 369 konieczne jest nakreślenie aspektu historycznego. Wyjątkowy charakter tych cyfr podkreślał znany na całym świecie naukowiec, wynalazca – Nikola Tesla. Zasłynął on wynalazkami, które zmieniały świat, jednak omawiane cyfry zawsze miały nieodgadnione znaczenie i sam określał je jako „boskie cyfry’. Sławny stał się nawet cytat:

Gdybyś znał wspaniałość cyfr 3,6 i 9, miałbyś klucz do wszechświata

Nikola Tesla

Matematycznych dowodów na wyjątkowość tych liczb jest naprawdę sporo. Właśnie one urzekły wynalazcę i skłoniły do szukania teorii to wyjaśniających.
Czuł, że te trzy liczby mają wielkie znaczenie we wszechświecie, naturze i ludzkim istnieniu.

Kolejnym cytatem Tesli świadczącym o jego fascynacji tematami świadomości umysłu, manifestacji i miejsca człowieka we wszechświecie jest poniższy:

Jeśli chcesz odkryć tajemnice wszechświata, myśl w kategoriach energii, częstotliwości i wibracji

Nikola Tesla

Co ciekawe, są to dokładnie trzy elementy, których używamy podczas manifestacji marzeń.

Znacznie liczb 3,6 i 9

W numerologii każda liczba jak i ciąg znaków ma określenie – co ciekawe, również tutaj cyfry 3,6 i 9 mają wyjątkowe znaczenie, pasujące do całej koncepcji.

Cyfra 3 – bezpośrednie połączeniem ze wszechświatem i wyjątkowe miejsce człowieka,
cyfra 6 – reprezentuje siłę, którą mamy w sobie,
cyfra 9 – pomaga uwolnić uczucia negatywności i porzucić wszystko co jest dla nas negatywne.

Jak więc działa manifestacja 369? Przekonaj się poniżej

Manifestacja metodą 369 – jak zrobić?

W dzisiejszym świecie bardzo często mamy problemy ze skupieniem na naszych pragnieniach i faktycznym ponieważ rozprasza nas otoczenie, mnogość obowiązków, powszechność informacji. Manifestowanie metodą 369 nie jest magicznym sposobem na przyciągnięcie do nas dobrej energii, a jedynie narzędziem pozwalającym utrzymać koncentrację i skupić uwagę na odpowiednich rzeczach.

1.Podejmij działanie

Do wykonania manifestacji 369 potrzebny będzie notes i długopis. Zdecydowanie polecam tutaj takie klasyczne rozwiązanie, ponieważ przy zapisywaniu na urządzeniach elektronicznych gubimy pewną wyjątkowość i trudniej zbudować nam cały rytuał wokół całego procesu. Notes będzie towarzyszył nam przez kolejne 33 dni.

Początek działania to wymyślenie jednej manifestacji, która trwa 17 sekund przy jej wypowiadaniu (około 2 zdania ). Nie jest to przypadkowa długość, ponieważ zgodnie z krążącą teorią – po 17 sekundach wypowiadania afirmacji lub skupiania myśli na danym temacie, nasz mózg zaczyna wytwarzać energię w obszarze, którego te myśli czy słowa dotyczą.

Jaka to powinna być manifestacja? Nie ma tutaj ograniczeń – z reguły każdy z nas przysiada do metody 369 z określoną intencją, więc najlepiej od razu przejść do najbardziej interesującego nas tematu. Możemy skupić się tutaj na pieniądzach, miłości, znalezieniu nowej pracy lub czymkolwiek innym o ile jest to bezpieczne dla ciebie, innych i planety.

Rozpoczynam manifestację z wdzięcznością, dodajemy do niej emocje i kończymy słowami „do mojego życia”. Na przykład:

„Jestem bardzo wdzięczna za to, że wszechświat obdarował mnie miłością drugiej osoby, przez co wprowadził ogromną radość, spełnienie i podekscytowanie do mojego życia”.

Kluczem jest użycie słów, które wzmacniają emocje i energię, którą chcemy przyciągnąć. Zazwyczaj będą to określenia szczęścia, miłości, podekscytowania, spełnienia.

2.Zapisywanie manifestacji 3 razy o poranku

Każdego ranka, jak tylko się przebudzisz, wejść swój notes do ręki i zapisz swoją wcześniej wymyśloną frazę przynajmniej 3 krotnie. Również w tym przypadku staraj się skupić na swoich uczuciach i energii, oraz temu, jak zmieni się twoje życie kiedy zmiany o których mówisz staną się faktem.

Jeżeli twoim pragnieniem są pieniądze? Możesz wyobrazić sobie? Uczucie, które będzie ci towarzyszyło, gdy twoje konto bankowe będzie zapełniał o się. pieniędzmi bez jakiegokolwiek Twojego działania. Jeżeli szukasz miłość, pomyśl o emocjach które poczujesz spędzając romantyczny wieczór z przeznaczoną Ci osobą. Działamy na zasadzie prawa przyciągania – dobre myśli przyciągają dobre rzeczy.

W ten sposób uwolnisz swoje pragnienie. Teraz kontynuuj dzień w normalny sposób – kiedy desperacko czegoś pragniemy to manifestacja 369 przeważnie nie dochodzi do skutku bo nasza energia nabiera destrukcyjnego charakteru. Jeżeli opanowanie emocji jest dla Ciebie trudne możesz na początek spróbować manifestować coś o mniejszym znaczeniu, coś czego nie potrzebujesz tak gwałtownie.

3.Zapisywanie manifestacji 6 razy w południe

Kolejny krok to zapisywanie ustalonej frazy do notatnika przynajmniej 6 razy w okolicach południa. Nie musi być to równo 12:00 – możesz to zrobić w wolnej chwili, np. podczas przerwy na drugie śniadanie. Zasady są takie same jak przy drugim kroku. Staramy się aby zapisowi towarzyszyły emocje, wizualizacje i nie było to zwykłe notowanie zdań. Po zapisanie manifestacji staramy się ochłodzić emocje i przejść do codziennych czynności z czystą głową.

4.Zapisywanie manifestacji 9 razy przed snem

Jak pewnie już się domyślasz, zgodnie z wcześniejszymi wytycznymi zapisujemy nasze pragnienie przynajmniej 9 razy do zeszytu tuż przed snem. Stosujemy takie samo podejście do tematu jak wcześniej. Cały proces powtarzamy przez 33 dni.

Podsumowując, cała koncepcja metody 369 mówi że:

Poranne 3 zapisy mają stworzyć intencję,
Południowych 6 zapisów ma wzmocnić intencję,
Wieczornych 9 zapisów utrwalić intencję, aby stała się faktem.
Pewnie myślisz, że to bardzo uciążliwa metoda, która wymaga naszej dyspozycyjności 3 razy w ciągu dnia, jednak w praktyce to tylko kilkanaście minut. Tak naprawdę o to właśnie chodzi w tej metodzie, że kilkukrotnie w ciągu dnia nasze pragnienia przewijają się przez naszą głowę. Plusem, który zauważyłem również u siebie jest pozytywny wpływ na organizacje życia. Te 3 momenty w ciągu dnia, pozwalały wyrwać się z letargu i przy okazji metody 369 wykonywałem inne działania.

Źródło:
Manifestacja 369 – Jak zrobić? Wyjaśnienie metody 369 | Myśl Człowieku (myslczlowieku.pl)

Czytaj Dalej

Rozwój duchowy

Wyjście z każdego nałogu zaczyna się od przyznania, że jesteśmy uzależnieni

Podstawowe mechanizmy jakich używa “ciemna strona”, potencjalnie dotyczą również twojego umysłu, który też takową zapewne posiada. Jego ostrze do czasu faktycznego przebudzenia może być skierowane przeciw Tobie.

Opublikowano

on

Mąż wraca do domu wyraźnie podpity.

Żona mówi do niego:

– Piłeś !

Nie piłem !

– Piłeś !

– Nie piłem !

– To powiedz “Gibraltar” !

– No dobra, piłem.

Wyjście z każdego nałogu zaczyna się od przyznania, że jesteśmy uzależnieni.

Podobnie z “diabłem” – coś w nas jest uzależnione od energii pochodzącej z naszych negatywnych myśli i towarzyszących im emocji. Pozbycie się tego “uzależnionego” ma swój początek w obiektywnym przyjrzeniu się własnemu wnętrzu i przyznaniu przed samym sobą – “faktycznie, zdarza mi się tak robić”.

W poszukiwaniu zła wolimy “latać na księżyc” podczas gdy w głębinach Oceanu naszej podświadomości możemy znaleźć to, czego z takim uporem szukamy “gdzieś tam”.

Prawda o nas samych nie jest “gdzieś tam”, w Archiwum X – jest w nas.

Jednak nie każdy ma odwagę wejść do króliczej nory. Mieszkają tam “demony”, które zasłaniają nam Światło. Jeśli je usuniesz – dostrzeżesz “diabła”, a samo rzucenie na niego Światła – to już

połowa zwycięstwa. Jeśli będziesz konsekwentny – reszta będzie już tylko kwestią czasu.

Leży to w zasięgu każdego z nas.

“Gibraltar” ?

SZTUCZKI DIABŁA

“Nierzadko się zdarza, że głos wewnętrzny jest najgorszym wrogiem tego, w kim się gnieździ. Wiele osób żyje nosząc we własnej głowie dręczyciela, który nieustannie atakuje, poddaje rozmaitym karom i wysysa energię życiową. Bywa to źródłem nieopisanych cierpień i nieszczęść a także chorób.” Eckhart Tolle “Potęga Teraźniejszości”

Podstawowe mechanizmy jakich używa “ciemna strona”, potencjalnie dotyczą również twojego umysłu, który też takową zapewne posiada. Jego ostrze do czasu faktycznego przebudzenia może być skierowane przeciw Tobie. Może on zapętlać cię w myślach, może sprzęgać też z nimi emocje i uczynić z ciebie prawie że “perpetum mobile” ( człowiek w końcu się wyczerpie – dosłownie i w przenośni ). Bazując tylko na przykładach iluzji jakie w codzienności stwarza nam nasz zainfekowany umysł można by zrobić niezwykle rozbudowaną książkę.

Suma “demonów” w naszych umysłach daje “diabła” ( te wyrazy wkrótce wyjaśnimy ). Suma naszych ludzkich “diabłów” tworzy “szatana” – inteligentną energię, która oddziałuje na świat poprzez ludzi do których ma dostęp. A wiemy, że szatan szeptał nawet do ucha Chrystusa. Cała Ziemia jest spowita tą energią więc – jak zakładam – nie ma takiego do którego nie ma dostępu. Będąc jednak świadomym jego ( jej ) głosu i sztuczek jakie stosuje – możesz je w porę rozpoznać a dzięki temu zniwelować ich działanie. Co więcej – można ataki tej siły obrócić na swoją korzyść – ale o tym w oddzielnym materiale – za jakiś czas.

Przypomnę cytat z drugiej części:

“Jak walczyć ze złem ? Nie poprzez zmaganie się z nim, ale poprzez zrozumienie.

Zło zniknie jeśli tylko zostanie zrozumiane.” Anthony de Mello “Przebudzenie”

Włącz Światło Świadomości a diabeł podkuli ogon i ucieknie !

Podam – w esencjonalnym skrócie – same techniki jakich ta siła – czy to w skali mikro, czy w makro – stosuje aby w codzienności zaciemniać nam obraz świata. Samo uświadomienie sobie ich natury daje nam możliwość udaremnienia prób “wodzenia nas na pokuszenie”, które ma nas poprowadzić do generowania złości, gniewu, strachu bądź innych negatywnych emocji i związanych z nimi myśli.

Podsumowując:

Poniższe sztuczki i techniki stosują rządy i organizacje znajdujące się pod wpływem “Iluzjonisty”. Stosują je także ludzie w danej chwili zaślepieni, ludzie których poziom świadomości jest niski bądź chwilowo obniżył się tak, że “coś w nich wstąpiło”, opętało i przejęło nad nimi kontrole – np. pod wpływem strachu, który ludzie zwykle maskują gniewem.

I w końcu – może stosować je przeciwko nam nasz własny umysł znajdujący się we władaniu niewidzialnego “Sztukmistrza”. Na ogół robi to po to aby skierować naszą uwagę i płynący za nią prąd myśli w przyszłość albo przeszłość – po czym własnie tam nas osadzić i zapętlić. Tak czy inaczej – celem jest nasza uwaga i płynąca za nią energia. Zawsze chodzi o chwilę obecną, zawsze chodzi o oderwanie od TERAZ – jedynej chwili, która się liczy.

Uniwersalny klucz:

Ciemność, obecna w zainfekowanych nią umysłach jest mistrzem wybiórczego postrzegania i zniekształconej interpretacji. Lubuje się w dymie i krzywych zwierciadłach.

Wyróżniłem następujące techniki, które rzecz jasna przenikają się, prowadzą jedna do drugiej, łączą w mordercze sprzężenia i kombinacje tworząc:

DIABELSKI MŁYN

– Odwracanie, wypaczanie, wywracanie obrazu świata “do góry nogami” bądź na lewą stronę.

Gdy Twoje wibracje spadną na tyle, że “diabeł” dostanie więcej pola do manewru, “podświetlane” ci będą odpowiednie sektory, wycinki, fragmenty rzeczywistości a twoja uwaga będzie kierowana na sprawy, rzeczy sytuacje, słowa, które utwierdzą cię np. w byciu ofiarą – tak aby dostarczyć ci więcej powodów do narzekań ( poprzez tunelowanie, torowanie, “nakrywanie” ogonem ).

Człowiek może się do Ciebie uśmiechnąć na ulicy a twój umysł będzie próbował cię przekonać, że był to np. uśmiech szyderczy ( “widocznie jestem gdzieś brudny” ). Być może ktoś będzie chciał ci bezinteresownie pomóc ale zainfekowany umysł podpowie ci “pewnie ma ukryte motywy”, “na pewno ma w tym jakiś interes” itd. itp. Jakiekolwiek pozytywne działania kogokolwiek lub czegokolwiek będą zaciemniane i “ukrywane” przed Tobą.

Pod wpływem tej energii będziesz wypatrywał, wręcz wyczekiwał negatywności aby potwierdzić swoją tożsamość ofiary. Na spacerze w lesie nie dostrzeżesz drzew, kwiatów, nie usłyszysz śpiewu ptaków – bo umysł będzie zajęty odgrywaniem swojego “marszu pogrzebowego”.

Przykładów jest cała masa – kluczowe jest zrozumienie mechanizmu i celu w jakim “diabeł” go stosuje. Pamiętaj, że “trójząb” diabła to nie tylko “zła przeszłość” to nie tylko “strach przed przyszłością” – to także wypaczone, odwrócone TERAZ. “Diabeł” nie chce abyś zobaczył / usłyszał – poznał Prawdę, “diabeł” chce abyś został tam, gdzie nadal będziesz go dokarmiał – w ciemności, zakryty gęstą “smołą” negatywnych myśli i emocji.

– Zaciemnianie ( “gaslighting” )

Łączące się z powyższym na zasadzie “kropla drąży skałę częstotliwością” – serwowane ci na okrągło, tworzone przez twój zainfekowany umysł iluzje i złudzenia tężeją w stały filtr – jakbyś cały czas nosił ciemne okulary. Na zasadzie “podobne przyciąga podobne” zostaniesz przyciągnięty na odpowiednie portale, artykuły, programy telewizyjne gdzie znajdziesz więcej swojego sosu kompatybilnego z twoimi “okularami”, które pozytywnych treści po prostu nie przepuszczą, umysł ich nie dostrzeże, nie zrozumie, zignoruje.

“Diabeł” długotrwale i nagminnie będzie cię oszukiwał co do natury rzeczywistości filtrując ją dla Ciebie tak aby wprowadzić coraz większe zaciemnienie w którym łatwiej będzie można coś ci ukraść.

– “Odwracanie kota ogonem”

“Widzimy rzeczy i ludzi nie takimi jacy są – ale jacy my sami jesteśmy” – Anthony de Mello.

Dzięki podszeptom twojego “suflera” będziesz się denerwował na otaczające cię osoby – partnera, współpracowników, polityków – a denerwować cię będzie to co ukryte przed Tobą ( “diabeł ogonem nakrył” ) a co dotyczy…Ciebie samego. Osoba, która błogo śpi myśli, że poczuje się lepiej jeśli zmieni się ktoś inny – partner, rodzic, sąsiad, premier.

Często wypominamy ludziom niesprawiedliwość – np. politycy kradną – ale prawda jest taka, że jeśli nas to drażni to zapewne sami też to robimy, może w mniejszej skali, może w inny sposób ( np. kradniemy “nie fizycznie”, na co dzień żerując na czyjejś energii ). “Dotyka cię – znaczy dotyczy” ( E. Stachura ) – to najlepszy, uniwersalny klucz, który prowadzi do uzdrowienia bolącego miejsca o które “zaczepia” się ”diabeł”.

Na niebie są smugi z “metali ciężkich” ? To widzą wszyscy “przebudzeni” ale mało kto sadzi drzewa a prawie wszyscy jeździmy coraz większymi samochodami, które metale ciężkie rozprzestrzeniają na potęgę. “Diabeł tkwi w szczegółach” – a te szczegóły – prawie 8 miliardów – to my, “zwykli” ludzie. Ziarnko do ziarnka dokładane codziennie !

Złościmy się na media, że sieją ferment – ale sami w mediach społecznościowych publikujemy posty o podobnym wydźwięku – “jesteśmy ofiarami!”, “świat jest zły!” Póki widzimy “źdźbło w oku brata a belki w swoim nie widzimy” – podpuszczani przez naszego “diabła” “odwracamy kota ogonem” wskazując – “zło to oni”.

Świat – wielkie lustro – pokazuje nam odbicie naszych wnętrz w skali makro – po to aby łatwiej nam było dostrzec to coś w sobie – to coś co trzeba zmienić – wystarczy poznać tylko mechanizm. “Nie złość się na lustro, że w nim twarz krzywa”. A lustrem dla nas jako kolektywu – jest właśnie Świat. Chcesz go zmieniać – zmień siebie. A jeśli będziesz już bez winy – wtedy ewentualnie “rzucaj kamieniem” – np. konstruktywną, proponującą rozwiązania krytyką.

Póki w naszym umyśle “nadaje” diabeł – nie będziemy widzieć swojego garbu ale za to świat będzie nam się wydawał garbaty bo nasza wizja świata jest odzwierciedleniem stanu naszej świadomości.

“To nie łyżka się zgina – tylko ty się zginasz”. Zmień siebie, a zobaczysz świat w innych barwach.

– Dezinformacja

Czy to tylko niektóre media i służby ją sieją ? A gdzie tam, robi to nagminnie nasz umysł znajdujący się pod wpływem “opleśniałej kory”. Chodzi o odpowiednie segregowanie napływających informacji ( patrz wyżej ), dynamiczne mieszanie prawdy z fikcją. “Połączenia przychodzące” są przepuszczane przez odpowiednie “różnokolorowe” filtry. Mówi się o “różowych okularach” – cóż, dzisiaj wielu na tej ziemi nosi raczej bardzo ciemne, dymione szkła. Są ludzie tak zarażeni, że zanegują każdą pozytywność – o ile w ogóle ją dostrzegą. “Rysy na szkle” filtrów naszego postrzegania sprawiają, że obraz świata jaki dociera do naszego mózgu jest inny, niż obraz faktyczny. To dosłownie jak w gabinecie krzywych luster. Wybiórcze postrzeganie i idąca za nim dezinformacja ? Tak, to właśnie “diabeł” !

W temacie dezinformacji polecam książkę Pana Fuji Nakamury pt. “100 Maksym o dezinformacji” – z tym, że należy ją czytać nie tylko z myślą o “służbach specjalnych” ale także o suflerze, który nadaje w naszym umyśle

„Najlepiej zaaranżować takie uwarunkowania, by obiektowi pozostał tylko i wyłącznie wybór, który jest zgodny z naszymi celami. Musimy dyskretnie podsuwać mu wszelkie argumenty za tym, co chcielibyśmy, aby uznał za właściwe. Dążmy do tego, by obiekt nie czuł się przymuszany, lecz aby zachował autonomię wyboru. Jednak mimo tej autonomii zróbmy tak, by jego zdrowy rozum ( !!! – P. ) sam nieodparcie wymagał od niego podjęcia takiej decyzji, która i nas by satysfakcjonowała. Poczytalność polega na tym, że w obliczu określonych danych podmiot postępuje w sposób wyważony, adekwatny, rozsądny, logiczny, spójny, proporcjonalny, symetryczny. Toteż strasząc i obrzydzając każdy inny wybór, prócz tego, który jest zgodny z naszymi celami, pozwalamy by rzeczona cnota poczytalności, wykonała resztę pracy. Zaledwie podsuwamy określone dane a ludzie wnioski wyciągają już sami. Biorąc pod uwagę dostępne informacje, dostępność, których my sami profilujemy, trudno, aby ludzie nie przystali na nasze zamiary.” Fuji Nakamura – fragment jednej z maksym.

– Wypaczanie motywów ( wszystkich szlachetnych uczynków )

Dotyczy to szlachetnych uczynków i innych ludzi, którzy robią coś dobrego dla Ciebie ( patrz wyżej – bezinteresowny uśmiech, pomoc bez oczekiwań itd. ), ale także Twoich własnych działań – co do których “diabeł” zaneguje twe intencje ( “tak naprawdę zrobiłeś to bo zależało ci na…” ). Dobro to dobro ! Im więcej się zastanawiamy tym mniej działamy. Zarażony umysł potrafi nas oszukiwać i jeśli jest u nas w przewadze – może przytłumić głos Prawdy płynący z naszego serca, intuicji, “szóstego zmysłu” itd.

Odpowiednio wysoki poziom negatywności nie pozwoli ci dostrzec, że ktoś się stara, dba, pracuje nad sobą, zmienia, że na świecie jest dobro. Zarażony umysł zawsze będzie się doszukiwał u innych podstępu, sztuczki, ukrytych motywów – z racji tego, że – jak cytowałem wcześniej “Widzimy rzeczy i ludzi nie takimi jacy są – ale jacy my sami jesteśmy”.

Jeśli jest w nas jeszcze mrok – mrok będziemy widzieli wokół. Świat jest zły ? Nie ma dobrych ludzi i szlachetnych, bezinteresownych uczynków ? Zapraszam do wnętrza, do króliczej nory – tam okopał się “diabeł” i nadaje fałsz, iluzje, złudzenia – 24 godziny na dobę. Licho nie śpi !

– Obarczanie ( się ) poczuciem winy

Bardzo często, dzięki podszeptom “życzliwego”, który żongluje w naszej głowie myślami – sami się w poczucie winy wpędzamy – a to potrafi trzymać nas w zapętleniu latami. Obarczamy także winą innych czyniąc ich odpowiedzialnymi za nasze niepowodzenia i “nieszczęścia” a “Chowanie urazy to jak picie trucizny w nadziei, że pozabija twoich wrogów” ( Nelson Mandela ).

“I mnie i Was nauczono niezadowolenia z siebie. To dlatego ludzie są tak zmęczeni, obezwładnieni znużeniem. I to jest psychologiczne źródło zła.” Anthony de Mello

“Diabeł” w nas lubi żyć “bolesną” przeszłością, przeżywać ją wciąż na nowo – a więc stawiać jej opór, nie puszczać. W ten sposób w nas – i wokół nas – tworzy się smolisty sos którym ta siła się żywi, czuje się w nim jak w domu. Tak więc – zamiast “otworzyć się i płynąć, być jak woda”, jak żywe Źródło – siedzimy w kotłach ze smołą gęstych, czarnych myśli dociskani i instruowani przez “diabła”: “głębiej, właź po uszy – pełne zanurzenie”. Chowamy i pielęgnujemy przeszłą urazę, wypieramy i spychamy własne przewiny na innych stawiając się w roli ofiary – myśląc o “nieszczęściu” intensywnie, przeżywając w kółko te same emocje.

Często trzymamy w głębi coś czego sami sobie nie wybaczyliśmy – w przeszłości zrobiliśmy coś “źle” albo czegoś nie zrobiliśmy, zaniedbaliśmy. Natrętny głos w naszym umyśle uporczywie każe nam drapać stare rany. “Mogłem zrobić to”, “Mogłem powiedzieć tamto” – ale mleko już się rozlało, nawarzone piwo trzeba wypić i po prostu płynąć dalej. W danej chwili robiłeś to co w tamtym TERAZ uważałeś za najlepsze. Twoja Świadomość ewoluowała, jest inne TERAZ, drapać starego nie ma sensu bo wtedy tylko “diabeł” w nas się cieszy i fika koziołki w twojej głowie.

Obarczanie siebie, albo innych winą to jeden z kotłów z najgęstszą smołą. Możemy mówić co najwyżej o odpowiedzialności – ale o cudzą się nie martwmy, będzie rozliczona – dla każdego w jego czasie – a swoją przyjmujmy i rozliczajmy na bieżąco – dzięki temu można bez przeszkód płynąć z niczym niezmąconą Żywą Wodą Teraźniejszej Chwili.

– Wywoływanie poczucia nieszczęścia, niskiej wartości

To już są swoiste pętle myślowe, sprzężenie “myśl – emocja”, gotowe matryce, bloki tematyczne odtwarzane na okrągło w reakcji na konkretne sytuacje / wydarzenia.

“Gdy już utożsamiłeś się z czymś negatywnym, nie chcesz wyrzec się tego utożsamienia, a na głęboko nieświadomym poziomie wcale nie pragniesz pozytywnej zmiany. Zagroziłaby ona bowiem twojej tożsamości, zgodnie z którą masz być przygnębiony, wściekły i skrzywdzony. Wszelkie pozytywne wpływy, jakie pojawią się w twoim życiu, będziesz więc ignorował, negował lub sabotował. Jest to częste zjawisko. A zarazem zupełny obłęd.” Eckhart Tolle “Potęga Teraźniejszości”

Ludzie, instruowani przez namolny głos “diabła” w ich umyśle grają rolę ofiary bo uzależniają się od energii uzyskiwanej w ten sposób od innych. Jest ci przykro i cierpisz – właśnie żywi się Tobą “diabeł”, a gdy już zeżre twoją energię – pójdziesz zapewne szukać jej u innych ludzi opowiadając im o swoich problemach, zarażając ich “dżumą”. Ktoś poświęci ci czas i uwagę, być może nawet zaproponuje “złote rozwiązanie” – ale ofiara chce tylko odzyskać siły dzięki twojej energii i uruchomić proces od nowa. Ot, piekło zapętlonego umysłu.

Nie ma porażek są – tylko lekcje. Pytanie co z nich wyniesiemy. Jeśli przyjmiemy taką “strategię” – łatwiej nam będzie się wyzwolić. Postawa “ofiary”, rozpoznana ( poznanie mechanizmu wyłudzania ) i wyleczona naszą Obecnością przekształcić się może w bardzo silną tożsamość przeciwną – opiekuna, uzdrowiciela, działacza społecznego.

“Co cię nie zabije – to cię wzmocni” – banał ? Ma zastosowanie. Sprawdź sobie czym jest japońska sztuka “kintsukoroi” aby zdać sobie sprawę co można zyskać “usuwając” z siebie diabła.

– Wsączanie wątpliwości

“Ludziom nie można ufać !”. “Co się kryje za tą maską ?” “Brał preparat, czy nie brał ?” “czerwony, czy zielony ?”. Na świecie ogłoszono koniec “pandemonium” ale ludzie w komunikacji nadal nie siadają obok siebie ! Wsączył się jad ? A jakże ! Tutaj spektrum możliwości jest bardzo szerokie. “Wąż” ma rozdwojony język i paraliżuje nasze umysły toksynami – a one mogą zostać tam na długo.

Gdy pod wpływem “Iluzjonisty” stracimy wiarę w siebie i dobro znajdujące się w innych ludziach wszędzie będziemy widzieć spiski, konspiracje, pomówienia a poczucie zagrożenia będzie nam towarzyszyć nieustannie tylko wzmacniając czarne chmury nad nami. “Czy to co robię aby na pewno jest właściwe?”, “czy ta osoba ma szczere intencje”, “czy sam dam radę cokolwiek zmienić ?”, “czy cokolwiek w ogóle ma sens ?” . “Gdzie jest Prawda ?”, “gdzie jest Miłość ?” “czy Bóg istnieje ?”.

“Jeśli spędzasz dużo czasu na myśleniu o czymś, nigdy tego nie zrobisz” ( Bruce Lee ). Coś każe ci myśleć zamiast działać. “Idź za głosem serca” – brzmi banalnie ale taka właśnie jest recepta na zwątpienie jakie na okrągło serwuje nam diabeł. Gdy idziesz – nie zaśniesz. Prawdziwa siła rodzi się z pokonywania słabości. Odwaga to pokonywanie swojego zwątpienia. Ponownie – nie ma porażek – są co najwyżej lekcje. Nie uda się tym razem – następnym pójdzie lepiej.

– Manipulacja negatywnymi emocjami

“Diabeł” w nas działa i operuje ( oblizując skalpel ) zarówno na swoim “żywicielu” i dobrodzieju – jak i na innych ludziach, po których sięga dzięki nam. Jeśli w pobliżu akurat nie ma nikogo kogo można by sprowokować a energetycznemu, umysłowemu pasożytowi jakim jest “diabeł” potrzebny jest jego pokarm-narkotyk ( “działka” negatywnej energii – bo tylko taką się “żywi” ), ni z tego ni z owego twoje ciało zaleją fale toksycznych emocji tylko na bazie “spontanicznie” pojawiających się myśli związanych z przetrwaniem ( przyszłość ) bądź krzywdą jaka cię spotkała ( przeszłość ). Może akurat przeżywasz radosną chwilę gdy wtem ! Przypominasz sobie o “tamtym”. Hola, hola, amigo – wracamy na ziemię – nawołuje natręt wyskakujący jak…diabeł z pudełka.

Gdy już się w swojej głowie zapętlisz ( PI-IE-K’ŁO ), choćby poprzez rozgrzebywanie przeszłości, wspominając np. ostatnią “niesprawiedliwość” jaka cię spotkała – nakarmisz źródło twojego wewnętrznego głosu swoją własną energią. Ludzie latami potrafią myśleć i przeżywać nawet nie swoje – a kolektywne bolączki. Nie wykluczone jest, że odpowiednio uwarunkowany i “zakryty” człowiek może praktycznie wogółe nie mieć swoich myśli – operuje jedynie gotowymi blokami, matrycami pływającymi w kolektywnym umyśle. Idealna bateryjka ! A wszystko rozgrywa się w umyśle i sprzęgniętym z nim ciele !

– Wywoływanie frustracji

Frustracja wynika często z pięlęgnowanego w społeczeństwach poczucia bezradności, bezsilności – nic dziwnego skoro mamy skłonność do walki z wiatrakami, co u podstaw jest oczywiście szlachetne, ale dzięki sprytnym, energetycznym sztuczkom – tylko te wiatraki zasila.

“W tym kraju już nic nie da się zrobić”, “sam i tak nic nie zdziałam a świat jest piekłem – tam są globalne spiski na które nic nie mogę porawdzić – tak więc posiedzę trochę w domu i będe się z tego powodu martwił, ewentualnie rozprzestrzenie trochę swoich lęków we własnym środowisku, a wtedy będzie mi lżej na duchu bo będe miał poczucie, że nie jestem sam, w kupie raźniej !”

Na świecie mamy rożne tzw. “matriksy” – czyli bańki rzeczywistości pływające w umyśle kolektywnym. Jest “zwykły”, codzienny “matriks telewizyjny”, jest “internetowy matriks dla przebudzonych” – ale frustracja pojwiająca się w ludzkich umysłach i ciałach jest ( o dziwo ! ) ta sama choć jej źródłem gdzieniegdzie są politycy, gdzie indziej – złoworodzy kosmici. Mimo wszystko – nasze ludzkie odczucia są zawsze te same a siła, która je wywołuje – jedna. Kolektywny “Diabeł” ( “szatan” – inteligentna energia ) ma po prostu różne pacynki i maski, które na co dzień przywdziewa ( zmienia…szaty ).

My, ludzie, w poszukiwaniu zła “latamy na księżyc” podczas gdy większa uwaga skupiona na “Ziemi” ( a szczególnie na głębi Oceanów – bo woda symbolizuje podświadomość ) pozwoliła by nam szybko znaleźć i usunąć jego przyczynę. Póki się czemuś opieramy ( wypieramy ) – póty trwa.

“Wąż” zrzuca skórę i ma pod spodem inną skórę a za jakiś czas będzie miał jeszcze inną – ale jego natura w środku jest taka sama, nie zmienia się – tak więc nie interesuje go czym ty się bedziesz frustrował – bylebyś się frustrował.

Ktoś powie – “politycy / złodzieje”, inny powie – “sataniści / reptilianie” – ale gdy rzucisz na to Światło Świadomości okaże się, że tak naprawdę, ci najbardziej toksyczni – jedni i drudzy – to potężnie ztrałmatyzowani w dzieciństwie ludzie, którzy wyrośli na socjopatów i mają kompulsywną potrzebę kontroli – dlatego często będąc zupełnie zakrytymi i oddzielonymi od świata, potrafią znęcać się nad słabszymi Istotami bo to przynosi im ulgę w cierpieniach – co w żaden sposób ich nie usprawiedliwia ale pozwala nam zrozumieć podłoże ich czynów.

Czy myślisz, że opętani energią diabła ludzie czynią “zło” aby czuć się źle ? Nie, oni robią to aby choć przez chwilę poczuć się lepiej, przynieśc sobie ulgę – “Nie jestem ze swoim bólem sam – w tej chwili jest ktoś kto prawdopodobnie czuje się gorzej ode mnie ”.

Ty widzisz mężczyznę albo kobietę w eleganckim ubraniu, zadbanych, ociekających wręcz pieniędzmi – być może nawet w danej chwili uśmiechają się – ale w środku może ich toczyć zgnilizna, „dżuma”, która zawsze im towarzyszy. Zawsze, nie ważne gdzie pójdą i co na siebie założą. Prawda jest taka, że to ci, którzy tak często stają się źródłem naszej frustracji – to oni siedzą w szponach diabła najmocniej a więcej negatywności pochodzącej od nas w niczym im nie pomoże.

– Kultywowanie wyuczonej bezradności

“Opór jest bezcelowy bo świata i tak sam nie zmienisz – czy twoje działania mają w ogóle sens ?”.

“Na świecie są ofiary i drapieżniki, dołączyłbym do drapieżników ale to wymaga nieco pracy więc może lepiej posiedzę przy komputerze / telewizorze i się trochę pozamartwiam ? ”

Przypominam: MAR-twić ( się ) = zabijać ! Tutaj nie ma sensu więcej pisać bo powtarzałbym się, zamiast tego przytoczę fragment “Oswojonych buntowników” Anthonego de Mello

„To był trudny charakter. Myślał i postępował w odmienny sposób niż my wszyscy. Wszystko podważał. Był buntownikiem, prorokiem, psychopatą czy bohaterem?

– Kto jest w stanie określić różnicę ? – mówiliśmy. – A w końcu, komu na tym zależy?

Tak więc uspołeczniliśmy go. Nauczyliśmy go wyczucia opinii publicznej i cudzych sentymentów. Zdołaliśmy go ułagodzić. Zrobiliśmy z niego człowieka, z którym przyjemnie się żyło, doskonale zaadoptowanego. W rzeczywistości to co zrobiliśmy, polegało na nauczeniu go życia zgodnego z naszymi oczekiwaniami. Uczyniliśmy go układnym i słodkim.

Mówiliśmy mu, że nauczył się kontrolować siebie samego i gratulować mu tego osiągnięcia. A i on sam zaczął sobie tego gratulować. Nie mógł zobaczyć, że to my zdobyliśmy go. […]

Społeczeństwo, które oswaja swoich buntowników zyskuje spokój ale traci przyszłość.”

Takie społeczeństwo, rzecz jasna znajduje się od wpływem energii, która wcale nie chce zmian prowadzących „w górę” – chce utrzymać obecny stan – a najlepiej – zepchnąć nas jeszcze niżej.

Recepta ? Każdy z nas powinien wszcząć bunt na własnym pokładzie i wygnać samozwańczego kapi-TANA ( cząstce TAN przyjrzymy się w przyszłości ). Wolność zaczyna się w umyśle !

– Sianie niezgody ( dziel i rządź )

Technika, którą z łatwością dostrzeżemy w działaniu na świecie ( zwaśnione narody, ugrupowania religijne, partie polityczne ) ale praktykuje ją także nasz własny, spolaryzowany umysł ( wąż ma rozdwojony język, diabeł ma dwa rogi ) wobec nas samych ( “rozdwojenie jaźni” ), członków naszej rodziny lub innych bliskich osób, sąsiadów, rodaków którzy, przykładowo – wybrali ostatnio “opcje B” albo ludzi innej wiary niż my itd.

Iluzja RE-AL-ność śpiącego człowieka jest tak uporczywa iż wydaje mu się, że jest jedyną słuszną a to skutecznie oddziela go od bliźnich znacząco utrudniając komunikacje i osiągnięcie jakiegokolwiek kompromisu. Iluzja RE-AL-ności istnieje w umyśle !

To uwzglęnia też bytowanie w rożnych “matriksach” gdzie ci, którzy wyszli z kotła “ wiadomości” i siedzą w kotle “internetu” mają się za lepszych – a więc “zwykłych” ludzi traktują z pogardą.

Każdy ma inną Drogę – do celu trafiamy na różne sposoby.

Co dla jednego jest pokarmem – dla innego trucizną.

PRZEBUDZENIE ?

A teraz pomyśl o tym – to wszystko co opisane powyżej, płynnie przechodzące jedno w drugie, może robić z tobą twój własny umysł – jeśli jest zainfekowany “opleśniałą korą” ( a każdy z nas jest do czasu aż faktycznie się nie przebudzi ) a twojemu myśleniu na co dzień nie towarzyszy pełna Świadomość. Te jakże kreatywne sztuczki “pomysłowo” stosowane w codzienności, układane w rozmaite kombinacje, sekwencje – mogą człowieka skutecznie “wyłączyć” na cale życie.

Głos “diabła” w naszym umyśle jest bardzo trudny do wykrycia. W codzienności może być on najprawdziwszym “oszczercą”, kłamać co do tego co widzisz przed oczami a także wpędzać cię na bagnety negatywnych emocji, może – niedostrzeżony – zatruwać ci wszystkie radosne chwile – bo od nadmiaru szczęścia się dusi, to nie jego sos.

Faktyczne przebudzenie to:

– poszanowania RE-AL-ności innych ludzi

– śmierć wiary w światową niesprawiedliwość i tragedie

I finalnie:

– namierzenia i eksmisji intruza zatruwającego nasze ciało i umysł

Gdy rozumiesz jak działa Uniwersalne Prawo Karmy nie ma miejsca na tworzące poczucie nieszczęścia myśli ofiary – a to jest wyjście z myślenia kolektywnego i świadome tworzenie nowej rzeczywistości będącej faktycznym, zapowiadanym przez licznych proroków i wieszczy – “Niebem na Ziemi”.

“Kiedy patrzy się z lotu ptaka, widać, że okoliczności zawsze są pozytywne. Mówiąc ściślej, nie są ani pozytywne, ani negatywne. Są, jakie są. A gdy żyjesz w pełnej zgodzie z tym, co jest ( bo też każdy inny sposób życia byłby niepoczytalny ), nie ma już w twoim świecie “dobra” ani “zła”. Jest tylko wyższe dobro w którym zawiera się także zło.”

Eckhart Tolle „Potęga Teraźniejszości”

Każda „negatywna” postawa – terrorysty i ofiary, manipulatora i zamkniętego w sobie – ma w sobie potencjał aby stać się swoim przeciwieństwem. „Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło”.

„Zło jest częścią tej siły, która wiecznie złego pragnąc, wiecznie dobro czyni”

Z PIEKŁA naszych zapętlonych umysłów ( PI-IE ) jest wyjście „ku kręgowi życia” ( K’ŁO ).

Jednak każdy z nas decyzje podejmuje sam. Po to mamy wolną wolę.

„Bóg sam może świat zniszczyć i drugi wystawić, A bez naszej pomocy nie może nas zbawić.”

Adam Mickiewicz

W kolejnej części – prawdopodobnie ostatniej ( co nie znaczy, że temat kończymy ) będzie…zresztą, domyślcie się sami – jej tytuł: „Uwaga ! Teraz Obecność !”

Kanał YT: https://www.youtube.com/channel/UCzESQP6-Mjo5DyOiP5Xv-xg

Blog: Prometej Wyzwolony Blogspot

Czytaj Dalej

Popularne