Connect with us

Weryfikacja Faktów

PraWiedza Aryjsko – Słowiańska

Opublikowano

on

Klasy, kasty, warny.

Pomiędzy nimi w społeczeństwie Aryjskim- Sławiańskim przemieszczanie się jest swobodne i zależy od decyzji samej osoby.

Po prostu przynależność jest automatyczna i wynika z decyzji i życiowych działań, a te jak wiadomo wynikają z masy innych spraw (dla przykładu, doświadczenia rodowe, epoka, działania karmy i wikarmy, pominę rozwijanie wątku bo można w nim utonąć, a nikt nie jest w stanie udzielić pełnej odpowiedzi).

Smerda

Często oznacza życie w mieście, (nazwa pochodzi od charakterystycznego zapachu Smerdy, intensywnie pachną i zazwyczaj nie jest to przyjemne dla “prowadzących się bardziej wedyjsko”).
Smerdy to bywa, że osoby gnuśne, leniwe, ale to nie wszystko, bywa, że to osoby żyjące w Ignorancji – zgubnej niewiedzy, która sprawia, że żywią się nieodpowiednimi potrawami, co sprowadza dolegliwości i skutkuje też specyficzną wonią wydzielaną w pocie przez skórę, czasami są z natury trochę brudasami czy niechlujami – nieznajomość Wiedzy sprowadza na nas troski, kłopoty, depresje, nerwice, przeróżne stany, które skutkują właśnie różnymi nawykami, natręctwami i wcale nie należy myśleć o takich osobach źle.

Smerdami są często studenci, ;> podróżnicy, esteci nadużywający perfum czy olejków… tak ogólnie – w zarysie. Kiedy taki ktoś w końcu odkryje możliwość i radość życia na wsi może szybko stać się Włościaninem lub kimś z innej warny. (Obecnie często jesteśmy wszystkim po trochu – takie czasy, taka Epoka) często ludzie żyjący w miastach są na swój sposób wojownikami lub oddają się szukaniu Wiedzy.

Włościanin

Rolnik, Gospodarz (są jeszcze inne stosowane zamiennie określenia, ale zniknęły mi gdzieś pod warstwą kurzu 😉 ) – arkadyjskie, sielskie życie w kontakcie z Ziemią – trud uprawy, zasiewów, hodowli, pszczelarstwo, wszelakie rzemiosła, życie w pokoju w zgodzie z PrzyRODą na Łonie Natury.

Viteź, Kneź/Kniaź, Kozak

(Określenia w różnych czasach mogły być różne) ==> wojownik.. Ktoś kto będąc Włościaninem zrozumiał, że arkadyjski spokój może zostać zniszczony przez wrogów, że trzeba umieć stawać w obronie. Taki ktoś zdobywa wiedzę wojenną , sztuki walki czy posługiwanie się bronią, ale tutaj uwaga, kiedyś każdy Viteź był zarazem Włościaninem, ale z czasem wytworzyły się klasy wyspecjalizowane, tzn. jedni nie odrywali się od zajęć na roli, a inni nie wypuszczali oręża z ręki co doprowadziło do powstania klasy wojów-rycerzy, którzy z czasem dzięki posiadanej sile organizacji zbrojnych narzucili rolnikom swoją wolę i sprowadzili ich do funkcji chłopów, a z czasem niewolników. To wynaturzenie dawnych zasad społecznych.

*ciekawostki Viteź (po czesku dzisiaj viteztwo – zwycięstwo); Kozak to wojownik dążący do doskonałości
w sztukach wojennych, dysponujący niesamowitymi umiejętnościami bojowymi, obecnie często błędnie Kozaków kojarzy się jedynie z Ukrainą, Zaporożem. Otóż nie, Kozak to wysokiej klasy wojownik. Dla przykładu Lisowczycy to niekoniecznie chwalebnie odciśnięci w historii, ale jednak polscy Kozacy. Kozacy walczą zwykle bez zbroi lub z minimalną zbroją opierają się na władaniu energiami swoich ciał oraz wsparcia rodowego, które chronią ich przed zranieniem (warto się o tym dowiedzieć – np. działała tu żeńska moc ochrony męża przez żonę) – dzisiaj brzmi to jak czary i magia… “każdy z Lisowczyków miał przy sobie różne tajemne skrawki papierów, materiałów z różnymi formułami, modlitwami czy znakami obronnymi” – coś jak runy we współczesnych grach czy np. chrześcijańskie relikwie, choć zasada działania może niekoniecznie być ta sama.

Najdoskonalszy z Wojów/Kozaków, w walce, w życiu rodzinnym , gospodarskim w relacjach z Żoną i dziećmi, rodzicami, dalszą rodziną i sąsiadami, najlepiej wykształcony znający księgi (czyli oryginalnie ksiądz, obecnie to określenie jest zawłaszczone i zatarte jego pierwotne znaczenie) stawał się Księciem – Kneziem było to stanowisko honorowe, o zajęcie którego proszono na czas układów politycznych lub konfliktów zbrojnych w wyniku organizacji wg. “Prawa Kopnego” (warto dowiedzieć się jak ono działało i jak wyglądała organizacja społeczna na nim oparta). Taki doskonały, wybrany przez innych jak najlepszy z najlepszych był przykładem i każdy godził się by nim dowodził bo wiedział, że będzie on walczył za swój Ród, za Naród i że Honoru nie splami,
a innymi nigdy nie pogardzi ani ich nie poniży.

Godność naszego Kniazia czy tez Księcia była wyższa nie tylko od godności Króla (który był wyznaczany przez papieża i był mu podległy) ale i imperator. Kniaź nie miał nad sobą zwierzchników poza Niebiańską, w późniejszym czasie tytuł ten został zdegradowany do pozycji niemocnej, magnackiej i z pretensjami do tronów królewskich, ale to nawet nie cień pierwotnej roli. Sama godność jako taka wg. tych zasad jest dość uciążliwa i odbiera czas oraz możliwości opieki nad własną rodziną więc zwykle jeśli tylko konieczność ustawała każdy Kneź chętnie się jej zrzekał by móc wrócić do swoich spraw. A z drugiej strony jak pośród równych ktoś miałby bez potrzeby stać ponad innymi? Wszyscy w takim społeczeństwie są Panami/Paniami, Asami-Asannami, Waściami, Waszeciami czy Waćpannami. Jedni mówią sobie Pan inni modlą się do panów… to gorzki fakt jak zostało wypaczone nasze Dziedzictwo – nasza Kultura. Koniec ciekawostki.

Wiedun

Kiedy nawet najdoskonalsi Kozacy i Kneziowie stawali w obliczu większych sił i zaczynali rozumieć, że sama siła militarna ma swoje i to poważne ograniczenia i że trzeba rozwijać się w przestrzeniach, gdzie można wewnętrznie oddziaływać na rzeczywistość, brzmi jak magia? Wszystko co wymyka się naszemu zrozumieniu staje się magią zanim nie poznamy faktycznych mechanizmów działania – wtedy staje się to zwykłą, a zarazem niesamowitą Wiedzą. Zrozumieniem połączenia głębokiej przeszłości teraźniejszości i ultranowoczesnej przyszłości.

Dysponując głębokim poznaniem natury rzeczywistości człowiek może oddziaływać na rzeczywistość w niesamowity sposób co jednak wymaga potężnej pracy i nie byle jakiej wiedzy. Wtedy kilku ludzi może pokonać całą armię i poczynając od forteli, przewagi technologicznej czy intelektualnej po głęboką znajomość oddziaływań wzajemnych ciał i umysłów

Ale przede wszystkim bycie Wiedunem to cel rozwoju, osiąganie kresu pracy na ziemi i z czasem można przejść do kolejnych zadań pozostawiając na planetach miejsce kolejnym Świadomościom chcącym rozpocząć przygodę.

Dodam już poza powyższymi informacjami, że można być czasem też Jokerem (Dżokerem) można swobodnie przemieszczać się pomiędzy tymi grupami doświadczając czego się chce w ciągu jednego życia, zdając się jednocześnie głupcem i mędrcem w oczach innych… nie będąc nigdzie przywiązanym, a zgromadzona w poprzednich wcieleniach wiedza i otwarta Pamięć Rodowa będą owocowały wielką elastycznością i widzenia natury rzeczy w wielu aspektach równocześnie… 😉
p.s. zamknięte kasty jak w Indiach – ktoś urodzony w którejś z kast nie może jej nigdy opuścić to swojego rodzaju wypaczenie zasad Wedyjskiego życia i ograniczenie wolności, efekt Mroków naszej Epoki.

Planety.

Zapewne znacie określenia “Siódme Niebo” czy “Siódmy krąg Piekieł”?
A bierze się to z dawnej Wiedzy – w BaghawadGicie opisuje się właśnie planety niebiańskie jako nagrodę na kilka wcieleń za życie w sumiennym dążeniu do ewolucji Ducha czy raczej Świadomości. Planety Niebiańskie, gdzie wcieleni doznają życia w boskim stanie nie zapewniają jednak odpowiednich warunków do ćwczeń, do trudu, każdy jest w jakimś stopniu oświecony i po jakimś czasie zaczyna rozumieć, że taka wiedza daje wspaniały stan, ale nie pozwala się rozwijać. Trwają tam zrozumienie, a poziom świadomości niebywale rośnie wraz z kolejnymi stopniami “niebiańskości” – Planety niebiańskie stopniuje się do siedmiu…

Ziemia jest niejako na “zerze” – neutralana – tutaj ścierają się wpływy Boskie i Demoniczne (choć wg. specyficznych reguł – w zależności od Epoki).

Planety piekielne również stopniuje się do siedmiu, a w miarę oddalania się od centrum panują na nich coraz bardziej demoniczne prawa. Kobiety na tych planetach potrafią być niebywale piękne i ponętne podobnie jak mężczyźni, a zarazem panują tam przemoc, lęk, ambicja – Ignorancja i Pasja (uleganie popędom ciała i umysłu). Tworzą zasady, które dla nas są niewyobrażalne do przeżycia, terror, intrygi, wyrachowanie, szalona inteligencja, często niesamowity postęp techniczny lub wyjątkowe manipulacje pseudo duchowe – fanatyzm etc. – z pewnością możliwość mojego pojęcia wysiada już na pierwszym kręgu.

Ziemia – o co chodzi?

W miarę sumy ruchów ramion galaktyki, samej galaktyki oraz galaktyki galaktyk, Nasza Ziemia znajduje się w oddziaływaniu przeróżnych sił głębokiego kosmosu, a im są one odleglejsze i mniej dostrzegalne działają silniej. Co wiele milionów lat (nie pamiętam jednostek ponad 600 milionów? na jakiś czas znajdujemy się w najodleglejszym punkcie od jądra galaktyki galaktyk, a blisko krawędzi gdzie wtedy działa na nas Nicość… to czego na razie nauka nie zna i nie ma narzędzi do zbadania, ta Nicość prowadzi do zakończenia wielu istnień na Ziemi, a kiedy z kolei jesteśmy po przeciwnej stronie obrotu – centrum galaktyki galaktyk ożywia wszystko i Ziemia staje się niewyobrażalnym rajem, rozkwitającym obfitością życia i gatunków.

W wyniku pomniejszych obrotów są przeróżne zaćmienia jak obecna “Kali-Yuga” – (jak to zwę – Krwawa Noc), a od 2012 r. wg. oficjalnego kalendarza, a wg. naszej rachuby od 7520 r. od Zawarcia Pokoju w Świątyni Światła – Powstanie Nowego Świata. No więc od 2012 r. rozpoczął się podobno “Świt Swaroga – czyli po 1’000 lat kłamstwa nastaje 1’000 lat oświecenia (małe przejaśnienie pośród chmury Ćmy – promieniowania gwiazd podczerwonych) taka mała Satya-Yuga.
Epoki: (pisownia bywa różna y=j)

  • Satya-Yuga ( najbardziej światła epoka, wpływ sił boskich : 100%)
  • Treta-Yuga (jasna epoka: wpływy boskie: ~75%)
  • Dwapara-Yuga (epoka gdzie żyje się jeszcze całkiem dostatnio i świetlanie, wpływy boskie: ~50%)
  • Kali-Yuga (epoka kłótni, kłamstwa, hipokryzji i wojen – epoka żelaza : wpływy niebiańskie ~25%)
  • Uznaje się, że jeśli wpływy boskie spadają poniżej 25% – następuje totalna destrukcja rozpad i życie oraz rozwój zanika) [* po różnych zastanowieniach doszedłem do wniosku, że zasada ta dotyczy planet typu ziemskiego czyli ze strefy neutralnej, a nie piekielnej].

Zwróćcie uwagę, że w różnych mitach mogą występować pewne analogie jak na przykład w mitach greckich mówi się o Epokach ludzkości: Złotej, Srebrnej, Miedzianej oraz obecnej – Żelaza i Gliny (które się na stałe nie łączą).

Zgromadzenie tej wiedzy to pasowanie okruszków z różnych źródeł w różnym czasie, gdzie czasem intuicja czasami przebłysk lub jakieś skojarzenia pomedytacyjne podsuwały dopasowanie do siebie pewnych informacji lub potwierdzały ich prawdziwość, a czasem doświadczenia z życia czy rozmów, wykładów, filmów, legend, bajek, przekazów kulturowych…


Pogody Ducha,
Darz Bór!
Vratisłav Slężny

Administrator Serwisu Jest współzałożycielem i Redaktorem w STANOWIMY. Pisze i publikuje w obszarze wolnościowym, jest żywo zainteresowany samostanowieniem, suwerennością oraz prawem naturalnym. SUWEREN RZECZPOSPOLITEJ

Czytaj Dalej
Kliknij by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Weryfikacja Faktów

Słowianie a poprzednie wcielenia

Temat reinkarnacji jest jednym z najbardziej dyskusyjnych w przestrzeniach Internetu. Są ci, którzy są przekonani, ze przeszłe życia istnieją i pomagają innym ludziom w odnalezieniu się w gąszczu zdarzeń poprzednich wcieleń. A są tacy, którzy negują samą ideę wielu żyć, mówiąc, że żyjemy tylko raz.

Opublikowano

on

W jaki sposób stosunek do życia i do śmieci wpływa na to, co dzieje się teraz?

Śmierć w rozumieniu Słowian

Śmierć rozumiana była przez naszych przodków nie jak coś strasznego i okropnego, od czego należy uciekać. Znanych jest mnóstwo bajek, w których żartuje się ze śmierci, zawiera z nią umowę. (…)

Współczesna filozofia i ezoteryka nie wymyśliła niczego nowego w porównaniu z tym, o czym wiedzieli nasi przodkowie.

Pojawiały się tylko coraz to nowe słowa opisujące ich wiedzę i wiarę.

Przodkowie uważali, że co 7 lat człowiek zmienia swój światopogląd, swój punkt odniesienia, co metaforycznie odnosi się do porzucenia jednego (śmierci) i rozpoczęcia nowego (życie) etapu. Dlatego powinniśmy regularnie zmieniać myślenie, dążenia i odbiór rzeczywistości.

Rodzina, jak i każdy człowiek, także ma swoje cykle, i dokładnie co siedem lat do życia rodziny przychodzą określone próby.

Udaje się przejść je razem – wspaniale, ale jeśli każdy próbuje przechodzić oddzielnie, idąc w różne strony, rodzina się rozpada.

Tak naprawdę w życiu każdej istoty ludzkiej zachodzą takie cykliczne zmiany – myślenia, punktu odniesienia, świadomości i dlatego przodkowie nie bali się śmierci, wiedząc, że jest to stan przejścia do kolejnego etapu.

Związek ciała z innymi wcieleniami

Nasi przodkowie różnili się od współczesnych ludzi szczególnym stosunkiem do ciała, jako do źródła radości. Umieli kochać siebie i sprawiać sobie przyjemność.

Teraz natomiast ludzie nie znają siebie, nie potrafią się troszczyć o własne ciała i uważają dbanie o ciało jako wypełnienie minimalnych norm – nakarmić, napoić i zaprowadzić do toalety. (…)

Jeśli ciało odbierane jest jako kara, jako udręka lub grzech (albo inne słowa, które przychodzą do głowy, gdy patrzymy na swoje ciało) – pokazuje to, że zgromadzono dużo bólu, związanego z programem fizycznym.

Na przykład, ciało nie zdołało czegoś osiągnąć: schudnąć, odnieść w czymś sukcesu, itd. Winimy siebie, a to znaczy, i swoje własne ciało za to, że nie pomogło w osiągnięciu czegoś.

Karzemy samych siebie, przejawiając brak miłości do ciała – chowamy w ciemne ubrania, ubieramy w odzież nieprawidłowego rozmiaru itd.

Człowiek, którzy karze siebie poprzez ciało za to, że nie dokonał czegoś, ma w głowie szablon, wyobrażenie tego, że dobra dziewczynka/grzeczny chłopiec powinna/powinien robić to i to. Oznacza to, że człowiek nie żyje własnymi marzeniami, własną kreacją życia, a szablonami umysłu, które przyszły od mamy, taty, nauczycieli, męża, żony itd. Do dobrego to nie prowadzi.

Wraz ze śmiercią ciała ludzie przechodzą do kolejnego życia, ale ból związany z ciałem zaciera całą pamięć o tym życiu, doświadczeniach, umiejętnościach.

Dlatego zamiast kontynuować rozwój w kolejnym wcieleniu, wykorzystując zasoby zgromadzone w poprzednim, przychodzi nam niejako wciąż zaczynać od przedszkola.

Żywa księga ludzkiego losu

Dla naszych przodków temat przeszłych wcieleń nie był czymś dziwnym i tajemniczym: dokładnie opisywali to, jak zbudowany jest świat i w jaki sposób dochodzi do wcielenia człowieka na Ziemi.

Prócz tego, wierzyli w to, że dane jest nam prawo regulowania swoich wcieleń, zarówno przeszłych, jak i przyszłych.

I jest to żywa księga, w której my sami piszemy scenariusze. Ta księga tworzy w rezultacie nasz los.

Przeżywając życie w ciele fizycznym, człowiek tworzy różnorodne zdarzenia, odczuwa wszelkie możliwe emocje, kształtuje myśli. Tym samym, wpływa na to, jako kto, gdzie i w jaki sposób wcieli się w przyszłości.

Teraźniejszość nasi przodkowie rozpatrywali jako rezultat tych wyborów, których człowiek dokonał w przeszłości.

Uważali, że Bóg nie miesza się w wybory człowieka, a jedynie tworzy określone zasady, według których działa i rozwija się Wszechświat. Brak tych zasad nie zwalnia żadnej istoty żywej od odpowiedzialności. I ta odpowiedzialność może ciągnąć się przez wiele pokoleń. Aby zrozumieć wydarzenia tego życia, czasem trzeba dowiedzieć się, jaki był scenariusz poprzedniego wcielenia.

Czytaj Dalej

Weryfikacja Faktów

Szokujące słowa Gibsona: Hollywood to ZINSTYTUCJONALIZOWANA PEDOFILIA!

Studia w Hollywood są zalane krwią niewinnych dzieci. Konsumpcja krwi dziecka jest tak popularna, że w zasadzie działa ona jak oddzielna waluta – mówił Mel Gibson.

Opublikowano

on

– Hollywoodzkie elity są wrogiem ludzkości, nieustannie działającym wbrew naszym najlepszym interesom i łamiącym każde tabu dane człowiekowi przez Boga i w tym nietykalność/świętość dzieci – mówił Gibson w Londynie podczas promocji swojej roli w filmie “Dom Taty 2”.

– To jawna tajemnica w Hollywood. Ci ludzie mają swoje własne religijne i duchowe nauki oraz własne ramy społeczne i moralne. Mają swoje ‚święte’ teksty – oni są chorzy, uwierzcie mi – i nie mogliby być bardziej przeciwni temu, za czym stoi Ameryka – mówił aktor.

W piątek Mel Gibson zagościł w programie Graham Norton Show w BBC. Po jego słowach nt. Hollywood zapanowało niemałe poruszenie.

Wyjaśnił, że od dziesięciu lat tworzy poza “systemem Hollywood”. Odseparowano go ze środowiska po tym, gdy w 2006 roku umieszczony został na czarnej liście Hollywood. Wszystko przez dzielenie się swoimi opiniami nt. braży hollywoodzkiej i poglądy sprzeczne z liberalną ortodoksją. – Nie wiem jak ci to delikatnie powiedzieć… Hollywood to ZINSTYTUCJONALIZOWANA PEDOFILIA! Oni używają dzieci i znęcają się nad nimi – mówił Gibson.

– Każdego roku przerzucają ogromną liczbę dzieci. Ich duchowe przekonania, jeśli możesz je tak nazwać, kierują ich na zbieranie energii od tych dzieci. Ucztują na tym materiale i na tym się rozwijają. Co mam na myśli? To NIE JEST żadna artystyczna abstrakcja. Oni zbierają krew dzieci. Jedzą ich ciała. Wierzą, że to daje im siłę życiową. Jeśli dziecko cierpiało w ciele i w psychice przed śmiercią, to oni wierzą, że to daje im dodatkową siłę życiową – mówił dalej.

– Hollywood jest ZALANE KRWIĄ NIEWINNYCH DZIECI. Przez długi czas wszystkie odniesienia do pedofilii i kanibalizmu były symboliczne lub aluzyjne. Ale osobiście zapoznałem się z praktyką na początku lat 2000. Mogę o tym teraz porozmawiać, ponieważ ci ludzie, ci szefowie , już nie żyją – mówił dalej bez zahamowań.

– To nie jest nic nowego. Jeśli przeprowadzisz jakieś badania, zobaczysz, że jest to zjawisko metafizyczne, alchemiczne i możesz je znaleźć za kulisami we wszystkich ciemnych epokach w historii… Jest to mroczna, wielowymiarowa sztuka i praktyka OKULTYSTYCZNA , wykorzystywana przez TAJNE stowarzyszenia, w ciągu ostatnich kilkuset lat do PROGRAMOWANIA społecznego i KONTROLI umysłu i podniesiona do zenitu przez Hollywood w Ameryce ,w naszej epoce – podsumował Mel Gibson.

Źródło

Czytaj Dalej

Weryfikacja Faktów

Paradoks i niespójność cywilizacji chrześcijańskich

Rdzenny Amerykanin był generalnie pogardzany przez swoich białych zdobywców za swoją biedę i prostotę. Być może zapominają, że jego religia zabraniała gromadzenia bogactwa i cieszenia się luksusem.

Opublikowano

on

Poniższy tekst został napisany w 1911 roku przez dr Charlesa Alexandra Eastmana, urodzonego jako Ohiyesa z Indian Santee Sioux…

Dla niego, podobnie jak dla innych ludzi o odmiennych umysłach, w każdej epoce i rasie, od Diogenesa po braci św. Franciszka, od montanistów po szejkersów, miłość do dóbr stała się pułapką, a ciężary złożonego społeczeństwa źródłem niepotrzebnych niebezpieczeństw i pokus.

Co więcej, regułą jego życia było dzielenie się owocami swoich umiejętności i sukcesów z mniej szczęśliwymi braćmi. W ten sposób zachował swojego ducha wolnego od pychy, chciwości lub zazdrości i wykonał, jak wierzył, boski dekret – sprawę dla niego głęboko ważną.

Nie wynikało to więc całkowicie z ignorancji czy nieopatrzności, że nie udało mu się założyć stałych miast i rozwinąć cywilizacji materialnej. Dla niewykształconego mędrca koncentracja ludności była płodną matką wszelkiego zła, moralną nie mniej niż fizyczną.

Niewątpliwie w prymitywnym chrześcijaństwie było wiele rzeczy, które przemawiałyby do Indian, a trudne słowa Jezusa do bogatych i o bogatych byłyby dla niego całkowicie zrozumiałe.

Jednak religia, która jest głoszona w waszych kościołach i praktykowana przez wasze kongregacje, z jej elementem przejawiania i wywyższania się, jej aktywnego prozelityzmu i otwartej pogardy dla wszystkich religii oprócz jej własnej, była przez długi czas niezwykle odpychająca.

Nawet u tych białych mężczyzn, którzy wyznawali religię, znaleźliśmy wiele niespójności w postępowaniu. Mówili wiele o rzeczach duchowych, szukając tylko tego, co materialne. Kupowali i sprzedawali wszystko, pracę, osobistą niezależność, miłość do kobiet, a nawet służbę ich świętej wiary!

Żądza pieniędzy, władzy i podbojów, tak charakterystyczna dla rasy anglosaskiej, nie uniknęła moralnego potępienia z rąk jego niewykształconego sędziego, ani też nie omieszkał przeciwstawić tej widocznej cechy dominującej rasy duchowi łagodnego i pokornego Jezusa.

Kiedy niektórzy z nich, posługujący się ewangelią, a nawet biskupi, przybyli do narodów indyjskich i przyrzekli im w uroczystym traktacie honor narodowy, z modlitwą i wzmianką o ich Bogu; a kiedy takie traktaty, tak zawarte, zostały szybko i bezwstydnie złamane, czy to dziwne, że akcja ta budzi nie tylko gniew, ale i pogardę?

Osobiście wierzę, po trzydziestu pięciu latach doświadczenia, że nie ma czegoś takiego jak “cywilizacja chrześcijańska”. Wierzę, że chrześcijaństwo i współczesna cywilizacja są przeciwstawne i nie do pogodzenia, i że duch chrześcijaństwa i naszej starożytnej religii jest zasadniczo taki sam.

Dr Charles Alexander Eastman ~
urodzony Ohiyesa, w 1858

Fragmenty tekstu z “Duszy Indianina”, 1911

Czytaj Dalej

Popularne